środa, 25 czerwca 2014

Rozdział III


Nie spałam całą następną noc. Po przyjściu do domu zrobiłam sobie czarną, mocną kawę i zabrałam się do czytania mojej nowej lektury. Może to dziwne, ale byłam naprawdę szczęśliwa. Nie czułam się złodziejką. Byłam dumna.
Pierwsza strona pamiętnika była szara i smutna. Oprócz wstępu napisanego ozdobnymi literami zawierała również czarno-białe szkice i rysunki. Nie były one wesołe, raczej przygnębiające.
Minęła godzina, dwie, trzy, a ja nie ruszyłam się z miejsca. Siedziałam w moim fotelu, popijałam kawę i czytałam, czytałam, czytałam. Po jakimś czasie usłyszałam pukanie. Mój skarb w mgnieniu oka schowałam pod koc, a zastąpiłam go podręcznikiem od biologii.
- Nie przeszkadzam? – powiedziała mama troskliwym głosem.
- Nie, wejdź – odparłam.       
- Co porabiasz? – spytała, siadając naprzeciwko mnie.
- Nic ciekawego. Powtarzam tylko materiał do sprawdzianu… - skłamałam.
- Z biologii? – Wzięła książkę do ręki. – Test miałaś przecież w zeszłym tygodniu.
Nie myślałam, że ma tak dobrą pamięć.
- Tak, ale wiesz, materiału jest mnóstwo. Powtarzam na następną klasówkę. – Coraz bardziej brnęłam w kłamstwa. Wmawiałam sobie, że nie mam innego wyjścia.
- Julko, nie musisz udawać. Widzę przecież, co się dzieje. – Westchnęła.
Moje serce stanęło.
- Wiesz? Co wiesz? – wydusiłam.
- Wiem, za nią tęsknisz. Jest ci bardzo ciężko. Próbujesz odwrócić myśli o niej na boczne tory. – Spojrzała na podręcznik. – Nie przejmuj się, córeczko. Niedługo wszystko się wyjaśni. – Pogłaskała mnie po głowie.
Zaniemówiłam. Trzeba przyznać, że jej wersja wydarzeń była bardzo realistyczna. Problem w tym, że nie chciałam o Karolinie zapomnieć. Chciałam ją odnaleźć, a pierwszym krokiem do rozwikłania zagadki był pamiętnik leżący tuż obok.
- Dzięki, mamo – odpowiedziałam. Uznałam, że najlepiej będzie, jeśli przemilczę moje zamiary.
- Pamiętaj,  że zawsze możemy porozmawiać. – Uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło.
Wyszła.
Może miałam obsesję, ale czułam, że nie wierzy w wielki powrót Karoliny. Inni chyba również nie. Wszyscy patrzyli na mnie z taką litością, z jaką patrzy się na dzieci, które wierzą w Świętego Mikołaja. Są tak młode, niewinne, że człowiek nie ma serca wyjawić im prawdy. Ale ja przecież nie byłam dzieckiem! Mimo to wierzyłam w cud. Postanowiłam, że sama dowiem się, jaka jest prawda. Wyjęłam pamiętnik
i zagłębiłam się w lekturze.

Karolina nie opisywała w nim wydarzeń z poszczególnych dni. Zapisywała raczej swoje odczucia i refleksje. Chwilami ciężko mi było uwierzyć, że 24 godziny potrafiły przynieść jej tak filozoficzne przemyślenia. Ten notes spokojnie mógłby należeć do dwudziestoletniej kobiety. Moja przyjaciółka pisała bardzo dojrzale.
O godzinie 3:00 nad ranem natrafiłam na wpis o mnie. Pochodził z 1 września.

„Czasem jesteśmy jak dwie krople wody. Jak jeden sprawnie działający mózg w dwóch ciałach. Rozumiemy się bez słów. Czasem zaś jest wręcz przeciwnie – ja jestem ogniem, a ona wodą. Jak mamy więc razem funkcjonować? Mówienie o przyjaźni to bułka z masłem. Sama przyjaźń jest trudna. Czasem mam wrażenie, że bardziej przeszkadza, niż pomaga w życiu. Gdyby było tak jak dawniej… Ale nie jest i wiem, że to nie jej wina, tylko moja. Moje życie wypełnia coś, o czym nie mogę jej powiedzieć. Może stąd tyle kłótni między nami. Prawda jest taka, że bardzo za nim tęsknię…”




- Za kim?! – krzyknęłam, nie zastanawiając się nawet, czy ktoś mnie usłyszy.
Nie miałam pojęcia, że Karolina ma przede mną tyle sekretów. Jakiś tajemniczy chłopak? Nawet mi o nim nie wspomniała. Tylko dlaczego? Co to za tajemnica? Doszłam do wniosku, że takie rozmyślanie nie ma sensu. Jedynym źródłem informacji jest notes, który trzymałam w rękach. Ponownie zagłębiłam się więc w lekturze.
Wrześniowe wpisy były bardziej przepełnione smutkiem, niż poprzednie.
O wszystkim pisała w szarych barwach, jakby w trakcie tego miesiąca nie przydarzyło jej się nic dobrego. O nas też pisała bardzo filozoficznie. Doszłam do wniosku, że to właśnie we wrześniu zaczęłyśmy się od siebie oddalać. Rzecz jasna, przyczyną byli nowi znajomi Karoliny. Poznała ich pod koniec wakacji. Pomyślałam, że jest to jakiś trop. Zaczęłam szukać notatek na temat tej dziwnej paczki.
Po kilku minutach znalazłam. Wpis z 15 września zatytułowano:


„Jak anioły stróże”
„Jest mi ciężko. Czasem mam wrażenie, że sobie z tym wszystkim nie poradzę, że nikt nie stanie po mojej stronie. I wtedy przypominam sobie, że mam ich. Są jak ciche anioły stróże. Podnoszą cię, gdy upadasz. Płaczą, gdy ty płaczesz. Śmieją się, aby wywołać uśmiech na twojej twarzy. Nie rozumiem, dlaczego cieszą się złą sławą w naszym mieście. Dlaczego matka z dzieckiem przechodzi na drugą stronę ulicy, gdy spotyka ich na swojej drodze? Dlaczego dyrektor szkoły jest szczęśliwy, kiedy nie ma ich w pobliżu? Ludzie są tacy powierzchowni. Nie chcą zajrzeć głębiej, wolą trzymać się z daleka i utwierdzać się w swoich przekonaniach. A przysięgam, ta piątka to najlepsze, co mnie w życiu spotkało.”


W pierwszym momencie zastanawiałam się, czy Karolina nie była pod wpływem narkotyków podczas pisania tej notatki. Biorąc pod uwagę fakt, iż przyjaźniła się z „wielką piątką” – wszystko było możliwe. Zbierało mi się na wymioty, kiedy patrzyłam na zapisaną przez nią kartkę. Zrobili jej prawdziwe pranie mózgu! Przed oczami stanęła mi scena z poniedziałku, kiedy miałam ochotę podejść do nich i dać upust zgromadzonym we mnie emocjom.
Było ich pięcioro. Trzech chłopców, dwie dziewczyny. Pięcioro najbardziej przerażających gimnazjalistów w całej szkole. Może nawet w całym mieście. Szli razem, w zwartej grupie. Tak, jakby tylko sobie ufali. Byli przygnębieni, na ich bladych twarzach malował się smutek, a wory pod ich zaczerwienionymi oczami wyglądały jak olbrzymie wodospady.
Nie  posiadali ani kolczyków, ani tatuaży, ani niczego, co podsuwa wam teraz wasza wyobraźnia. No dobrze, dlaczego więc byli postrachem mojego miasta? Ciężko to zdefiniować.
Ubrani byli całkiem przyzwoicie. Kolor czarny królował w każdej z części ich garderoby. Tamtego dnia dziewczyny miały na sobie krótkie spódniczki i postrzępione rajstopy, chłopcy zaś założyli długie do ziemi, luźne spodnie. Każdy z tej piątki miał pomalowane, kruczoczarne włosy. Ich cera przypominała marmur – była jasna i nieskazitelna.
Wszyscy chodzili do trzeciej klasy, mimo tego nie byli rówieśnikami. Nie trudno się domyślić, dlaczego. Nie należeli do prymusów.
- Nie są tacy, jak ci się wydaje – powiedziała Karolina tamtego dnia, kiedy wyjawiła mi, że zakolegowała się z tą bandą.
- Skąd możesz to wiedzieć? Wcale ich nie znasz! – krzyknęłam.
Byłam w lekkim szoku. Nie mieściło mi się w głowie, jak można polubić takich ludzi.
- Znam ich bardzo dobrze. To fantastyczni ludzie – broniła ich.
- Ach tak, więc pomalowane włosy i czarne ubrania to po prostu ich ozdoba? Przestań. Oni mają nierówno pod sufitem. Powinnaś trzymać się od nich z daleka – odparłam głosem nieznoszącym sprzeciwu.
- Ciszej, bo mama cię usłyszy. – Spojrzała z niepokojem na sufit.
- Może powinna. Wybiłaby ci z głowy te durne pomysły – rzekłam.
Nie musiałam się tak zachowywać. Do dziś tego żałuję. Prawda jest taka, że już wtedy przeczuwałam kłopoty. Ci ludzie byli jak czarny kot – gdziekolwiek się pojawi, zwiastuje nieprzyjemności.
Karolina nie wytrzymała.
- Oni przynajmniej mnie słuchają. To najbliższe mi osoby, mówię im o wszystkim
i zawsze spotykam się ze zrozumieniem. Nie tak, jak teraz – burknęła.
- A fakt, że biorą narkotyki cię nie przeraża? Może już się do nich przyłączyłaś?
- Dość tego. Nigdy mnie nie zrozumiesz. 
To prawda. Nie rozumiałam jej.





8 komentarzy:

  1. Super jest ten rozdział :)

    http://fooorever-friendss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz,na prawdę ! <3
    Czekam niecierpliwie,na następny rozdział !
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Genialnie napisane :) Czekam na więcej <3

    lookmagiclife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne! Chcę więcej i więcej! Świetny pomysł ze zdjęciami w rozdziałach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie piszesz! masz talent, wielki!

    Wracam po sporej przerwie do blogosfery, zależy mi bardzo na tym żebyś odwiedziła mojego bloga, na którym będę pisać o bieganiu, fitnessie i wszystkim co związane ze zdrowym trybem życia. Chciałabym bardziej zmotywować siebie do aktywności fizycznej jak i być może zachęcić kogoś do zaczęcia biegania bądź ćwiczeń. Proszę o pomoc i zapraszam wszystkim bardzo serdecznie na bloga: http://mimi-runs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko.. To jest cudowne! Jeśli kiedyś będziesz miała książkę - Olcia chce pierwszy egzemplarz, z autografem!
    Obserwuję i z niecierpliwością czekam na nowy rozdział!
    Zapraszam do siebie - cztery-sciany-pierdoly.blogspot.com
    Buziaczki! x

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny Post :)
    http://by-sandraa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!