wtorek, 11 marca 2014

Rozdział XXII

     Nudne i ciągnące się w nieskończoność lekcje dobiegły końca. Aż ciężko uwierzyć, że to dopiero pierwszy dzień po feriach. Co będzie dalej? Jak ona wytrzyma ten wyścig szczurów?
     Tak naprawdę w tamten poniedziałek wcale nie myślała o nauce. Gryzło ją coś innego. Wręcz wierciło jej dziurę w żołądku. Coś, a raczej ktoś. To pewna błękitnooka, nowa uczennica była przyczyną tego zamieszania.
     Karla przez wszystkie 7 lekcji nie mogła się otrząsnąć. Jest zbyt honorowa, zbyt dumna.  Nie cierpi przegrywać, a już szczególnie w dziedzinach, z których jest dobra. Diana zadepcze jej wszystkie marzenia. Zrówna je z ziemią ze swoim oszałamiająco pięknym uśmiechem. Zniszczy wszystko, na co Karolina pracowała latami.
     "Tylko jedna drugoklasistka może wziąć udział w mistrzostwach" - te słowa wracały do jej głowy jak bumerang.
     Jedynym człowiekiem, z którym chciała porozmawiać był wysoki, blond włosy trzecioklasista.
     Dziewczyna szybkim krokiem weszła do szatni i w narzuciła na siebie kurtkę, nie zawracając sobie głowy zmianą obuwia. Sara jak zwykle została na zajęciach artystycznych, a Karlę czekał samotny powrót do domu. Albo nie.
     - Cześć - przywitał ją łobuzerskim uśmiechem.
     Stał oparty o ścianę budynku. Wyraźnie na nią czekał. "Mam szczęście, że kończymy o tej samej godzinie" - pomyślała.
     - Hej! - podbiegła do niego. Uściskali się serdecznie.
     - Stęskniłem się trochę za tobą - rzekł, kiedy ruszyli.
     - Ale tylko trochę? - zaśmiała się.
     - Tak, tylko trochę.
     Przekomarzali się jeszcze dobre 10 minut. Mieli dużo czasu. Słońce rozkosznie świeciło i ostatecznie zrezygnowali z usług autobusów miejskich.
     - A co u ciebie? Jak ci minęły ferie? - spytała wreszcie dziewczyna, od razu poważniejąc. Próbowała ukryć lekki niepokój. Cały czas w głowie miała smutny głos Adama, który przez telefon zapewniał, że "wszystko u niego OK".
     - W porządku - odparł niemal tym samym tonem, co wtedy.
     To dolało oliwy do ognia.
     - Przestań, dobrze? Przestań zgrywać bohatera.
     - Nie rozumiem? - powiedział zdziwiony.
     Spojrzała mu w oczy i znalazła tam autentyczny smutek. Naprawdę się martwiła.
     - Nie musisz się tak przed tym bronić. Wiem, że cierpisz - odparła.
     - Niby skąd? - w jego głosie słychać było lekkie rozdrażnienie.
     - Po prostu. Widzę to w twoich oczach.
     Po tych słowach nastała chwila milczenia. Spacerowali, analizując całą rozmowę.
     - Dzięki, ale nic mi nie jest. To ja powinienem martwić się o ciebie - wypalił w końcu, ale widać było, że nie zdążył ugryźć się w język. Powiedział coś, czego nie chciał mówić.
     - O mnie? Co to ma znaczyć? - spytała zszokowana Karla.
     Chłopak odwrócił wzrok. I wtedy wszystko stało się jasne.
     Marcin.
     - Nie wierzę, że ci powiedział - odparła zdenerwowana i przyspieszyła kroku.
     - Karolina, stój. Nie bądź zła. I tak bym się dowiedział. A wyciągnąć tajemnicę od twojego brata to nie taka znowu łatwa sprawa - uśmiechnął się lekko.
     Szli w milczeniu. Żadne słowo w tamtym momencie nie wydawało się odpowiednie.
     - Jak się z tym czujesz? - spytał w końcu.
     - Nijak. Tak, jakby wyjeżdżając, zabrał część mnie - powiedziała szybko i zarazem szczerze.
     Odetchnęła z ulgą, zdając sobie sprawę, że pierwszy raz od tamtego pamiętnego dnia przyznała przed sobą, co czuje. Wcześniej omijała tego tematu jak ognia. Rodzice, wyczuwając zaistniałą sytuację, nigdy nie pytali jej o Kamila, a i ona sama bała się nawet o nim myśleć. Niby non stop siedział w jej głowie, ale tak naprawdę ani razu poważnie nie zastanowiła się nad tym, co dalej. Wiedziała, że prędzej czy później porozmawiają o tym z Adamem. Była mu wdzięczna. Kochała takie szczere rozmowy właśnie z nim.
     - Kochasz go? - zapytał nagle, dziwnie rozbawiony.
     - Nie ma co, nie owijasz w bawełnę. Nie sądzisz, że to trochę niestosowne pytanie? - droczyła się z nim.
     - Może niestosowne, ale bardzo proste. Przede mną i tak nie masz żadnych tajemnic, więc co za różnica? - uśmiechnął się, a widząc zmieszanie na twarzy przyjaciółki, dodał - No, Karla, kochasz kolesia, czy nie?
     - Nie wiem - odparła po dłuższej chwili - Może tak, może nie. Na pewno nie pokocham go na odległość.
     Na tym zakończyła się ich rozmowa o tajemniczym snowboardziście. Zniknął i miał się więcej nie pojawić. "Po co wszystko komplikować?" - pomyślała dziewczyna - "Na dobrą sprawę nic między nami nie było. Znaliśmy się kilka dni. On ułożył swoje życie, więc teraz moja kolej". Poczuła się dobrze po takim obrocie sprawy. Ni stąd ni zowąd przed oczyma jej wyobraźni pojawił się Rafał. Był najlepszym przykładem, że Karla ma nawet całkiem dużo spraw do poukładania. Ze zdziwieniem zdała sobie sprawę z tego, że chłopaka nie było dzisiaj w szkole. Dlaczego?


*** 

     Ostatnią godzinę poświęciła na rozwiązywanie smętnych zadań z matematyki. Niemal zapomniała, że jeszcze wczoraj trwały ferie. Algebra to naprawdę niesamowity dział - chodzi za tobą jak cień i torturuje jak więźnia. 
     Karla uznała, że nie wytrzyma ani minuty dłużej. Z hukiem zamknęła podręcznik i włączyła radio. "Dobrze trafiłam" - pomyślała, słysząc piosenkę Coldplay. Pogłośniła odbiornik tak bardzo, jak tylko się dało i oparła głowę o poduszkę. Myślała o rozmowie z Adamem. Ten chłopak jest jak psycholog. Wie lepiej, co czujesz, niż ty sama.
     No dobrze... Ale co ona czuje?
     Tęskni. To jedyne, co w tej sprawie jest dla niej jasne jak słońce.
     Nie myślała o tym długo, bo do pokoju wbiegł szczęśliwy Karmel i usadowił się obok niej.
     - Co słychać, Karmelku? - spytała, a głośne szczeknięcie oznajmiło jej, że pies jest w świetnym nastroju - Przynajmniej ty dobrze się czujesz.
     Przez pewien czas bawili się razem. Karolina miała ogromne wyrzuty sumienia z powodu zostawienia go u cioci na czas wyjazdu. Rodzice uparli się, że Zakopane z psem ani jemu, ani im nie wyszłoby na dobre. Dziewczyna, chcąc wynagrodzić mu tę krótką rozłąkę, rozpieszczała go jak tylko się dało.
     Ich sielankę przerwał dźwięk komórki. Przyszedł sms.


     Czytała tę wiadomość 16 razy. Za każdym razem wolno, akcentując każde z użytych przez Niego słów, słysząc gdzieś w oddali jego aksamitny głos, wypowiadający te zdania. Bała się odłożyć telefon. Tak, jakby wraz ze zgaszeniem wyświetlacza zgasła jej cała nadzieja na to, że sms jest prawdziwy. Kurczowo trzymała komórkę w dłoniach i kolejny raz prześledziła słowa, znane jej już na pamięć. Litery biły ją po oczach swoją intensywnością. Wyglądało na to, że jednak nie śniła.
     Wiadomość nie zdążyła jeszcze dotrzeć do niej w całości, a rozległo się wołanie.
     - Karolina, zbieraj się - zawołał - Jedziemy do babci.

*** 



     Ojciec i córka przemierzali właśnie szpitalny korytarz w poszukiwaniu sali nr 103, w której babcia została zatrzymana na obserwację jakieś pięć dni temu. Uparcie powtarzała, że nic jej nie jest. Na szczęście badania jako tako to potwierdziły, więc mogła w spokoju wrócić do domu.
     Leżała w łóżku najbliżej okna. Jej twarz, choć wesoła, wykazywała również ogromne zniecierpliwienie. No tak, to babcia - osoba, która wystrzega się lekarzy jak ognia. Widok jej, ubranej w zabawną koszulę, wywołał u Karli mimowolny uśmiech. Stęskniła się za nią, mimo że widziały się w dzień powrotu ich rodziny z Zakopanego.
     - Cześć babciu! - krzyknęła Karolina, podbiegając do uśmiechniętej kobiety i łapiąc ją za szyję.
     - Hej, Skarbie.
     - Jak się czujesz? Lepiej?
     - Oczywiście, że lepiej - zapewniała ją babcia - Nie wiem, co oni wymyślili z tą obserwacją. Na szczęście w samą porę dali mi wypis. Ciekawe, jak dziadek radzi sobie beze mnie...
     - Na pewno wszystko u niego w porządku - wtrącił się tata, całując babcię w czoło - Zadbaliśmy o niego. Pójdę wypełnić jakieś dokumenty i zabieramy się stąd - puścił do nich oko.
     Zostały same. Nie licząc jeszcze jednej starszej pani, która albo smacznie spała w łóżku pod oknem, albo miała talent detektywistyczny.
     - Super, że wracasz już do domu. Ja nie wytrzymałabym tutaj nawet jednej dobry - zaśmiała się dziewczyna.
     - Nie przesadzaj. Dziś na obiad były kluski na mleku! Prawdziwy rarytas.
     Śmiały się razem. Karla nie mogła się nadziwić. Ma najwspanialszą babcię na świecie. Jej twarz, pełna zmarszczek, to twarz człowieka, który tak wiele przeszedł w życiu. Jej oczy to oczy mądre, które niejedno widziały. A jej uśmiech... To dla Karoliny niesamowita motywacja. Nie wolno się poddawać. Przez całe życie trzeba być optymistą. Babcia to dla niej wzór do naśladowania.
     - Co u ciebie, Złotko?
     - Wszystko OK - zapewniła ją szybko dziewczyna - W szkole mam niezły wycisk, ale to nic.
     - Na pewno wszystko w porządku? - kobieta wierciła jej dziurę w brzuchu.
     - Tak, jasne.
     Zapanowała krępująca cisza.
     - A co... - babci zawahała się - Co z tym chłopcem z Zakopanego?
     Karolina poczuła, że ziemia się pod nią załamuje. Czy jej pani od historii również wiedziała o sprawie z Kamilem?!
     - Babciu! Skąd ty o tym wiesz?
     - Marcin ma zbyt długi język - zaśmiała się.
     - Zabiję go, jak tylko wrócę - oświadczyła uroczyście dziewczyna.
     - A więc? Nie odpowiedziałaś na pytanie.
     - Cóż... - zastanawiała się przez chwilę, ale słowa same popłynęły z jej ust. Przed babcią zawsze mogła się otworzyć. Wstała, zamknęła drzwi od sali i zaczęła wyrzucać z siebie bezsensowne zdania, byle tylko poczuć się lepiej - Jest w Niemczech. Napisał dziś do mnie. Kiepsko się tam odnajduje, ale daje radę. Mówi, że tęskni. Nic takiego się nie stało, naprawdę. Szkoda tylko... Że nie wróci.
     - Skąd to wiesz?
     - Babciu, pomyśl. Który chłopak na jego miejscu opuszczałby ten kraj? Pewnie dokończy tam liceum i dostanie się na jakieś świetne studia. Ma tam mamę. Sama rozumiesz.
     Obie myślały. W ciszy. Trwało to dobre 5 minut. W końcu babcia przejęła pałeczkę.
     - "Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie..." - odparła, akcentując dokładnie każde słowo. Myślami była gdzieś daleko.
     - Babciu, co ty pleciesz? - spytała, kładąc jej rękę na czole.
     - Złota zasada. Carpe diem. Chwytaj dzień. Nie słyszałaś o tym?
     - Nie, nigdy w życiu.
     - Więc posłuchaj. Jesteś piękna, młoda. Nie myśl o tym, co się nie udało. Zajmij się tym, co może się jeszcze udać, Złotko. Poznawaj nowych ludzi, baw się, pracuj... Żyj. A ten Kamil... Jak kocha, to wróci - uśmiechnęła się - Tego powiedzenia chyba nie muszę ci przypominać?
     - Nie - odwzajemniła uśmiech.
     - Więc co zamierzasz teraz robić? - babcia wyczekująco podniosła brwi.
     - Będę chwytać dzień. Będę żyła, jakby ten dzień miał być moim ostatnim - zaśmiała się nastolatka.
     - I o to chodzi!
     Uściskały się mocno. Karla miała łzy w oczach. "Tak zrobię, babciu. Obiecuję".
     - A co tu się dzieje? Mamo, wszystko w porządku? - spytał zszokowany tata, wchodząc do sali i widząc dwie tulące się do siebie kobietki.
     - A co ma się dziać? Po raz kolejny widzę, że mam najlepszą babcię na świecie.

10 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że Karolina nie da się Dianie ;)
    Pozdrawiam ;) siedemserc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. mega ciekawe, będę wpadac i czytac!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku czytałam ten sms w kółko i w kółko. Rozmowa babci z Karlą cudowna, a Kamil ma wrócić!
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział! Ciekawa jestem co się dalej stanie, szkoda by było gdyby Kamil nie wrócił ale takie rzeczy się zdarzają. Powiedz mi tylko Dominiko ilu jeszcze chłopców spotka Karla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle będzie kogoś nowego poznawać albo spędzać czas z kolegami :) Ale rozumiem, o co ci chodzi i z całą pewnością na długo nikt inny nie zawróci jej w głowie :D

      Usuń
  5. Piękny rozdział, taki romantyczny i jednocześnie rodzinny przez element o babci. Piękny!

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rodział! jestem zachwycona!

    http://voila-voila-voila.blogspot.com/ - zobacz moje posty
    https://www.facebook.com/voi.ila?ref=hl - kliknij lubię to :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy blog. Zapraszam do mnie.
    Męski blog o modzie i lifestyl'u.

    http://gabriel-data.blogspot.com/

    Obserwacja za obserwację?
    Zaobserwuj, zobaczę zrobię to samo!
    Tylko przypomnij w komentarzu.
    MÓJ BLOG:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale wspaniała babcia! Bardzo przypomina mi moją babcię. :D Świetny rozdział. Oby tylko nie była z Rafałem.

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!