sobota, 8 marca 2014

Rozdział XXI

     Jasne promienie słońca oświetliły jej twarz. Natychmiast zmrużyła oczy, zasłaniając się poduszką. To koniec. Koniec wolności, radości, odpoczynku. Koniec ferii. Tylko czy naprawdę były one takie wesołe?
     Powoli, z ponurą miną wstała i podeszła do lustra. Z wyglądu wcale się nie zmieniła. Ujrzała te same drobne piegi, których tak nie znosi. Te same, lekko kręcone, brązowe włosy. Te same błękitne oczy. Ale czuła, że w środku nie jest już taka jak kiedyś.
     Ten rok trwa dopiero od dwóch miesięcy, a tak bardzo ją zmęczył. W poprzednich latach nic specjalnego się nie działo - ot, prowadziła po prostu zwykłe życie gimnazjalistki. Co takiego się zmieniło?
     Odeszła od lustra i przemierzyła pokój w kierunku dużego, kwadratowego okna. Widoki przypominały wczesny ranek w Paryżu - słońce opanowało już całe miasto, drzewa kołysały się pod wpływem delikatnego wiatru, a bystre oko mogłoby wypatrzyć na gałęziach pierwsze pąki. W końcu kilka dni temu zaczął się marzec, a zima była niesamowicie lekka - już najwyższy czas na pierwsze oznaki wiosny.
     Nieco pokrzepiona tą radosną nowiną zbiegła po schodach i weszła do kuchni. Tam zastała mamę krzątającą się ja zwykle - jedną ręką miksowała składniki na ciasto, drugą zaś zaparzała herbatę.
     - Hej, mamo - uśmiechnęła się Karolina, obejmując ją za szyję.
     - Cześć, kochanie. Zrobiłam ci śniadanie - wskazała na estetycznie wyglądającego omleta z owocami i jogurtem.
     - Wow, czym sobie zasłużyłam? - rozdziawiła oczy ze zdziwienia.
     - Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Muszę zadbać o twój nastrój - uśmiechnęła się Natalia.
     - Od rana na nogach? - spytała córka, chwytając sztućce i zabierając się do apetycznie wyglądającego śniadania.
     - Nie chciałam zbyt długo leżeć w łóżku. Robię sernik czekoladowy, pasuje ci? - spytała, doskonale wiedząc, że to ulubione ciasto Karli.
     - No jasne! - zachwyciła się dziewczyna i spojrzała na swoją rodzicielkę.
     Kolejny raz doszła do wniosku, że jest szczęściarą. Ma najlepszą mamę pod słońcem.
     Długo jednak nie zastanawiała się nad tym, bo jej myśli skierowały się ku czemuś innemu. Oto dzisiaj musi stanąć oko w oko ze wszystkim, przed czym chowała się w trakcie ferii. Rafał do dziś nie wie, z jakiego powodu przestała się do niego odzywać - wolała po prostu pojechać do Zakopanego i odpocząć, nie tłumacząc mu tak zagmatwanej sprawy przez telefon. Po prostu uciekła, co okazało się totalnym bezsensem, ze względu na chłopaka, którego tam poznała. Nie znosi, nienawidzi o nim myśleć. Ale z tą sprawą również będzie musiała stanąć oko w oko, bo i Sara, i Adam w mig połapią się, że coś jest nie tak. Tak, to będzie trudny dzień.
     Pół godziny później stała już w korytarzu. Zarzuciła na siebie swoją ulubioną, oliwkową parkę, nie myśląc nawet o czapce czy szaliku.
     - Wychodzę! - krzyknęła i otworzyła drzwi.
     Wiosnę wyczuła już po pierwszym, głębokim wdechu. Ruszyła w kierunku przystanku autobusowego, pierwszy raz od dawna nie spiesząc się wcale i myśląc o tym, co przyniesie jej nowy dzień.


*** 

     Szła szkolnym korytarzem. Do jej uszu dochodził ten sam szum rozmów, który słyszała już milion razu. Te same krzyki, te same wygłupy. Ci sami ludzie. Co chwila ktoś się z kimś witał, ściskał, coś opowiadał. Dwa tygodnie rozłąki wszystkim dały się we znaki. Jej też. Lustrowała wzrokiem wszystkie ławki i ściany, ale na próżno - nigdzie nie było go widać. Jedyne, czego pragnęła w tamtym momencie, to rozmowa z nim.
     - Karla, nareszcie! - usłyszała za sobą szczęśliwy głos przyjaciółki.
     - Cześć! - odpowiedziała, starając się wyglądać choć w połowie tak entuzjastycznie jak Sara.
     Ta biegła w jej kierunku, popychając przy okazji wszystkich gimnazjalistów. Miała szeroki uśmiech na twarzy, włosy związane w warkocz na bok i rozpromienioną twarz. Od razu było widać, że to ona miała wesołe ferie.
     Dziewczyny uściskały się i wolnym krokiem ruszyły w kierunku szatni wf-u. Buzie im się nie zamykały, miały przecież tyle tematów do rozmowy.
     - Opowiadaj, jak było w Zakopanem?
     - Wspaniale - odparła z uśmiechem.
     - Tylko tyle? Zawsze gadasz i gadasz, aż trudno cię uciszyć.
     - Co tu dużo mówić? Spędziłam najlepsze ferie w życiu - odparła Karolina, próbując opanować smutek. "I najtrudniejsze zarazem" - pomyślała - A jak twoje? Widzę, że chyba dobrze się bawiłaś?
     - Dobrze? To mało powiedziane! - krzyknęła Sara na całą szatnię.
     Nagle jej przyjaciółce wpadło coś do głowy.
     - Zeszliście się z Dawidem?
     Sara była zszokowana. Wnet na jej twarzy pojawił się również grymas niezadowolenia.
     - Nie, no coś ty! Dlaczego tak pomyślałaś? - spytała, wyjmując strój na zmianę.
     - Czy ja wiem...? Zawsze to Dawid był powodem takiej radości, więc... - zaczęła, ale nie dokończyła. Wiedziała, że stąpa po cienkim lodzie.
     - Był. Już nie jest - zapewniła ją przyjaciółka, a w jej głosie można było wyczuć nutę złości - Poznałam kogoś.
     Karolina spodziewała się wszystkiego, naprawdę wszystkiego. Wydawało jej się, że nawet widok przyjaciółki zgolonej na łyso nie zdziwiłby jej do tego stopnia, jak wieść o tym, że oto Sara poznała jakiegoś chłopaka tuż po zerwaniu. Karla próbowała coś powiedzieć, ale zabrakło jej odwagi. I czasu. Zadzwonił dzwonek.
     - Cześć Karla, cześć Sara. Nie uwierzycie! - usłyszały głos swojej bliskiej koleżanki - Julii, która nagle wbiegła do pomieszczenia.
     - Cześć! - odparły chórem i uściskały się z uśmiechami na twarzach.
     - Cóż to za nowina?
     - Właściwie dwie. Jedna dobra, druga zła. Od której zacząć?
     Przyjaciółki wymieniły porozumiewawcze spojrzenia i opanowały śmiech. Tak, to Julia - najbardziej zakręcona dziewczyna w klasie. Chyba dlatego tak ją lubiły.
     - Od którejkolwiek, byle szybko.
     - Dobra jest taka, że Lipa poszła na urlop zdrowotny. Będzie nas uczył przystojny trzydziestolatek.
     Karla z dezaprobatą pokręciła głową. Informacje o znienawidzonej nauczycielce były jej już znane za sprawą Kuby i ogromnie się z nich cieszyła. Jednak perspektywa półrocznej nauki pod okiem faceta nie wydawała jej się ciekawa.
     - A zła?
     - Dochodzi do nas nowa dziewczyna.
     Fakt, udało jej się wywołać poruszenie - obie nastolatki wytrzeszczyły oczy ze zdziwienia, nie wiedząc, czym bardziej się martwić - niepokojącym trzydziestolatkiem, czy może nową koleżanką. Miały ochotę zadać Julii tysiące pytań, ale czas nieubłaganie płynął i najwyższa pora ruszać na lekcję wf-u.
     Pięć minut później stały na sali gimnastycznej. Ciężko opisać zaistniałą tam sytuację. 
     Czternaście dziewcząt ustawiło się w szeregu, nie ważąc się powiedzieć ani słowa. Zawsze głośna, wesoła grupa tym razem zamilkła. Nie trudno domyślić się co, a raczej kto był przyczyną tej zmiany.
     Miał około 185 cm wzrostu, jasnobrązowe włosy i lekki zarost na twarzy. Faktycznie - wyglądał na 30 lat. Był dobrze zbudowany, spod jego koszulki przebijały się ogromne mięśnie, z pewnością przez dobre kilka lat wypracowane na siłowni. Ale to twarz nauczyciela, a raczej jego mina przykuła największą uwagę. Karla odniosła wrażenie, że facet wygląda jak Marcin, który udowadniał jej kiedyś, że zje papryczkę chili bez najmniejszego grymasu. I zrobił to - zachował kamienną twarz, a Karla przegrała zakład i przez tydzień sprzątała w jego pokoju. Miała wtedy 9 lat. Mimowolnie uśmiechnęła się do tego wspomnienia.
     Ten człowiek wyglądał podobnie, chociaż dziewczyna mogłaby się założyć, że wcale nie ma w ustach papryczki. Był śmiertelnie poważny, chwilami wydawał się nawet zły. Dreszcz przebiegł jej po plecach. I on ma ją przygotować do mistrzostw lekkoatletycznych?
     - Witam was. Nazywam się Tadeusz Jabłoński i jestem waszym nowym nauczycielem - wykrzywił usta w coś, co można nazwać uśmiechem - Wiem, że jesteście dobrą grupą, dlatego cieszę się, że będziemy razem pracować. Poproszę o przeprowadzenie rozgrzewki, a potem sprawdzimy wasze możliwości.
     Nagle drzwi otworzyły się i wbiegła przez nie piękna, błękitnooka blondynka, której Karla w ogóle nie kojarzyła.
     - Bardzo przepraszam, nie mogłam znaleźć szatni - usprawiedliwiła się.
     - Ach tak, Diana, dobrze pamiętam? - upewnił się - Pani dyrektor mi o tobie wspominała. Stań w szeregu.
     Wśród dziewczyn przeszedł szmer rozmów. Ta oszałamiająca urodą dziewczyna od dziś należeć będzie do ich klasy.


***

     Kończyły właśnie rozgrzewkę. Wszystkie sapiące i czerwone ze zmęczenia. Dał im niezły wycisk. Karla wręcz słaniała się na nogach.
     - Ojej, nie dajesz rady? - zapytał ją nauczyciel z kpiącym uśmiechem, a potem zwrócił się do wszystkich dziewczyn - Nie wiem, jak było przedtem, ale od dziś lekcje wf-u to ciężka praca, a nie przerwa pomiędzy polskim i matematyką. Macie dawać z siebie 120%, zero obijania się, jasne? A jeśli ktoś nie czuje się na siłach... - tu znacząco popatrzył na Karlę - Musi poszukać innego nauczyciela.
     Ciężko opisać, co dziewczyna czuła w tamtym momencie. Mieszanka stresu, złości i podenerwowania dała jej się we znaki. Nie znosiła, nienawidziła tego człowieka! Gość najwyraźniej nie wie, że Karla świetnie sobie radzi. Jeszcze mu pokaże, na co ją stać.
     - Dzisiaj trochę pobiegamy - ciągnął nauczyciel - Przebiegniecie w dwójkach odcinek od jednej linii końcowej boiska do drugiej. Na pierwszy ogień pójdą... Ty - powiedział, podchodząc do nowej dziewczyny - I ty - wskazał palcem na Karlę - O ile dasz radę?
     Ta patrzyła na jego kpiący uśmiech, a w środku wręcz gotowała się z wściekłości.
     - Oczywiście.
     - Wspaniale. Ustawcie się.
     Dziewczyny stanęły na linii pod czujnym okiem dwunastu innych uczennic. To dopiero będzie popis. Wszyscy wiedzą, że kto jak kto, ale Karla w biegach jest najlepsza. Nauczyciel dał im znak ręką, użył gwizdka... I ruszyły.
     Karolina najpierw biegła spokojnie, po swojemu. Była do tego przyzwyczajona. Brała udział w największych imprezach lekkoatletycznych w mieście, więc lekcje wf-u zawsze wydawały jej się banalne. Ale tym razem coś było nie tak.
     Zanim się zorientowała, jej nowa "koleżanka" zaczęła ją doganiać, a po chwili nawet wyprzedziła. Co jest grane?!
     Karla zaczęła szybciej przebierać nogami. Nie wierzyła w to, co się dzieje. Linia końcowa nieubłaganie się zbliżała, a one nadal biegły łeb w łeb. Na metę wpadły równocześnie.

***

     - Dobrze, to chyba już wszystkie - odparł nauczyciel, patrząc na zmęczone, sapiące uczennice - Najlepszy czas miały Karolina i Diana. Gratuluję. Chciałbym widzieć was dziewczyny na zajęciach lekkoatletycznych w każdy wtorek i środę.
     Taka pochwała od Pana Tadeusza, z którym jeszcze pół godziny temu toczyła wojnę, w normalnych okolicznościach bardzo by ją ucieszyła. Ale nie teraz. Pierwszy raz przegrała i to z jakąś nową dziewczyną! Wprawdzie na metę wbiegły jednocześnie, ale jakie to ma znaczenie? To jej największa porażka.
     - Karla, wszystko w porządku? - spytała Sara, kiedy opuszczały salę gimnastyczną.
     - Nie, nie jest w porządku. Przegrałam z nią!
     - To nieprawda. Był remis, nie pamiętasz? - odpowiedziała przyjaciółka, spodziewając się takiej reakcji przyjaciółki od samego początku. Dla nich, cichych obserwatorów spod ściany ta lekcja też była niezwykła. Jakim cudem jakaś gimnazjalistka pobiegła lepiej niż Karla?
     - Czuję się tak, jakbym przegrała. Ta dziewczyna jest...
     - Hej, mam na imię Diana - przerwał im wesoły głos i nagle przed ich oczyma wyrosła wysoka drugoklasistka - Świetnie biegasz, naprawdę!
     Nastolatki w osłupieniu spojrzały na piękną blondynkę. Miała lekkie rumieńce po biegach, szeroki uśmiech i nienaganną fryzurę. Wyglądała jak aktorka filmu młodzieżowego.
     - Dzięki. I... I nawzajem - odpowiedziała jej Karolina, udając entuzjazm.
     - Fajnie, że będziemy spotykać się na treningach. Nie mogę doczekać się mistrzostw lekkoatletycznych! - obdarzyła je jeszcze jednym idealnym uśmiechem i zniknęła w szatni.
      Karolina czuła się, jakby dostała w głowę piłką lekarską. Ta dziewczynka wybiera się na mistrzostwa? No to czeka ją rozczarowanie! Nastolatka ze złością trzasnęła drzwiami i zaczęła się przebierać. Wiedziała, że potrafi, że jest lepsza. Ale gdzieś w środku czuła dziwny niepokój. Tylko jedna drugoklasistka może wziąć udział w tej wielkiej imprezie, takie są zasady. A co, jeśli Diana...Wygra?

___________________________________________________________________________________________________

Wróciłam już po dłuższej przerwie. Tęskniliście za rozdziałami? :) Za Wami pierwszy, pochodzący z nowego tomu. Jak wrażenia? Czekam na wasze opinie! :) Tymczasem życzę Wam dziewczyny wszystkie najlepszego z okazji Dnia Kobiet ;* Pozdrawiam.

13 komentarzy:

  1. jejku świetny post :3 naprawdę fajnie piszesz
    śliczny wygląd bloga *.*

    aloohaparadise.blogspot.com
    zapraszam również na konkurs
    http://aloohaparadise.blogspot.com/2014/02/candyy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. A z tymi wyścigami to jakbym widziała siebie, haha xD
    Dużo, dużo weny i najlepszego w Dniu Kobiet

    alexa-wikto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, jestem strasznie ciekawa tej nowej dziewczyny :)

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego Najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
    A rozdział świetny, jak zawsze. Szkoda, że nie było rozmowy Karli z Rafałem :(
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Wszystkiego najlepszego Kobietko :)
    Zapraszam do mnie ;)
    http://patrycjafashionlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział, już nie mogłam się doczekać! :)
    ♥ blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Co powiesz na wspólną obserwację?
    ----------------------------------------------------
    http://nutka-and-ludka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, nie mogłam się doczekać nowego rozdziału :)
    Jest świetny. Bardzo podoba mi się ten wątek z nowym nauczycielem i z Dianą :)
    Czekam na następne!
    PS Mimo że 9 marca, również wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za życzenia i również tobie wszystkiego najlepszego,mimo iż spóźnione liczą się intencje :*
    Fajnie,że znowy napisałaś i znowy bardzo fajne opowiadanie.Uwielbiam twoje opowiadania,są takie długie i wcale nie nudne <3
    Czekamy na kolejne :P

    iska-iskaa.blogspot.com ----- jesli ci się spodoba to zaobserwuj :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Karla trochę przesadza... Przecież to nie koniec świata, ale w pełni rozumiem jej obawy.
    Bardzo podoba mi się wątek z nową uczennicą Dianą, a także z nauczycielem od w-fu. Może być ciekawie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi ci o to, że przesadza w sprawie z mistrzostwami? :)

      Usuń
  11. Masz talent tesz bym chciała go posiadac
    Zapraszam:
    http://fashion-this-is-it.blogspot.com
    Może coś was zainteresuję?

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!