piątek, 28 lutego 2014

Rozdział XX

     Od pamiętnej rozmowy Karoliny i Kamila minęły 3 dni. Tak niewiele, a tak wiele zarazem. Dziewczyna czuła się jak w obłokach. I cały czas tak się czuje.
     Codziennie spędzali razem czas. Karla robiła coraz większe postępy, co z kolei było powodem do dumy dla Kamila. Zjeżdżali razem, śmiejąc się od ucha do ucha.

     - No no no - miał w zwyczaju mawiać - Jeśli zamierzasz uczyć się w takim tempie, za rok będziesz na moim poziomie.
     - Jak to się mówi? Uczeń przerósł mistrza - skomentowała nastolatka ze śmiechem.
     - Akurat! - krzyknął Kamil i rzucił w swoją przyjaciółkę idealną, okrągłą śnieżkę.
     - Nie daruję ci tego! - rzekła, biegnąc w jego stronę.
     Żartom na śniegu nie było końca. Czuli się świetnie w swoim towarzystwie, chociaż żadne z nich nie powiedziało tego na głos. Na razie cieszyli się czasem spędzonym wspólnie. Aż któregoś razu wszystko miało się skończyć.
     - Karolina, Marcin - odparł tata przy śniadaniu - Musimy porozmawiać.
     - Znowu dzień w górach? Pewnie, czemu nie. Karol i jej nauczyciel pewnie się ucieszą - Marcin parsknął śmiechem.
     - Przymnij się! - krzyknęła dziewczyna, nie mogąc ukryć rozbawienia. Napięta atmosfera pomiędzy rodzeństwem dawno poszła w zapomnienie.
     - Nie chodzi o to - przerwał im ojciec.
     Dzieci spojrzały na niego zaciekawione. Był jakiś inny, cichy, smutny. Na jego twarzy pojawiło się kilka zmarszczek, a oczy straciły dawny blask. Gorączkowo przyglądał się zestawowi sztućców na stole.
     - To o co chodzi, tato? - spytała Karolina ostrożnie.
     - Musimy wracać do Wrocławia. Dzisiaj. - westchnął.
     To było jak nóż w jej serce. Siedziała i patrzyła na ojca. Nie chciała nawet pytać, dlaczego. To nie miałoby żadnego znaczenia. Tata nigdy nie przerwałby wyjazdu ot tak, po prostu, a jeśli już tak się stało - musiał mieć poważny powód. Dziewczyna nie mogła tylko wyobrazić sobie momentu pożegnania z Kamilem.
     - Jak to wracać? - zapytał po chwili Marcin - Żartujesz?
     - Nie, nie żartuję. Jesteśmy potrzebni w domu. Babcia źle się poczuła i jest w szpitalu.
     Babcia. W szpitalu. Nie mieściło jej się to w głowie. Tyle komplikacji w tak krótkim czasie... Karolina siedziała ze wzrokiem utkwionym w ścianę i uświadomiła sobie, że od dawna prześladuje ją pech. Wszystko, wszystko jest nie tak.
     - Nic jej nie jet? - zapytała drżącym głosem.
     - Nie, nie - uspokoił ją szybko tata, zdając sobie sprawę, jak dwuznacznie zabrzmiała przekazana im informacja - Po prostu gorzej się poczuła, a lekarze uznali, że na jakiś czas trzeba ją hospitalizować.
     - Chodzi o to - wtrąciła mama - Że powinniśmy być przy niej. Skrócimy nasz pobyt o 2 dni i wyjedziemy jeszcze dzisiaj. Będziemy razem z nią - dodała pewnym, choć smutnym głosem, patrząc córce prosto w oczy.
     - Oczywiście - odparła Karla.
     - O której wyjazd? - spytał Marcin skruszony jak uczeń przed najważniejszym egzaminem.
     - O 14:00. Zacznijcie się pakować - rzekł spokojnie ojciec.
     Śniadanie dobiegło końca. Wszyscy podnieśli się od stołu i wolnym krokiem ruszyli w stronę drzwi. Natalia chwyciła córkę za rękę.
     - W porządku? - zapytała z troską.
     - Tak, pewnie.
     - Wiem, że polubiłaś tego chłopaka. Nie martw się - dodała mama.
     - Teraz to nieistotne - rzekła nastolatka i przyspieszyła kroki w kierunku swojego pokoju.
     
***

     Leżała na łóżku, patrząc na góry za oknem. Piękny widok. Będzie jej brakowało tego miejsca.
     Nagle zadzwonił telefon. "Tylko nie to" - pomyślała, spoglądając na wyświetlacz.
     - No cześć, uczennico - usłyszała miły, wesoły głos - Gdzie jesteś? Spóźniasz się.
     Słowa nie chciały przejść jej przez gardło.
     - Nie będę mogła dzisiaj - odparła wymijająco.
     - OK, czyli jutro? O której?
     - Nie nie - przerwała mu. "Teraz albo nigdy" - W ogóle nie będę mogła. Skracamy nasz pobyt z ważnych powodów i wyjeżdżamy dzisiaj.
     Zapanowała dłuższa chwila milczenia.
     - O której? - spytał Kamil smutniejszym, cichszym głosem.
     - O 14:00.

     Zakończyli rozmowę, a dziewczyna ponownie rzuciła się na łóżko. Powinna się do tego przyzwyczaić. Nigdy nie może być zbyt pięknie.


***

     Była 13:40. Karolina właśnie siłowała się ze swoją walizką, sprowadzając ją ze schodów. Po kilku minutach walki wygrała i z nie mniejszym wysiłkiem próbowała wrzucić ją do bagażnika. Nagle jakaś dziwna siła jej pomogła.
     Dziewczyna stanęła zszokowana i szybko odwróciła się do tyłu.
     - Matko, przestraszyłeś mnie!
     - Wybacz - odparł Kamil - Nie mogłem patrzeć, jak siłujesz się z tą biedną walizką.
     Dziewczyna puściła tę uwagę mimo uszu.
     - Panie Piotrze? - rzekł chłopak, idąc w kierunku kierowcy.
     - Kamil! - odparł ojciec serdecznie - Karolina pewnie powiedziała ci, dlaczego jedziemy?
     - No właśnie nie - odparł uśmiechając się lekko i spoglądając w kierunku dziewczyny. Ta stała oparta o samochód i przyglądała się górskim widokom - Chyba nie miała okazji - dodał chłopak - Czy zostało państwu jeszcze kilka minut do wyjazdu? Mógłbym porwać ją na moment? - uśmiechnął się łobuzersko.
     - Hmmm tak, myślę, że tak - odparł tata nieco zdziwiony.
     Po chwili spacerowali we dwoje główną ulicą miasta.
     - Chciałaś pojechać bez pożegnania? - spytał, patrząc jej w oczy.
     - Sama nie wiem.
     - Co się stało?
     - Moja babcia jest w szpitalu. Chcemy być przy niej - sprostowała dziewczyna. 
     - To coś poważnego? - Kamil wyglądał na zmartwionego.
     - Nie - odparła lakonicznie.
     Chłopak stanął naprzeciw niej i mocno ją przytulił. To był pierwszy taki gest od kiedy się poznali. "I zapewne ostatni" - pomyślała Karla.
     - A co... - zaczęła niepewnie, kiedy Kamil rozluźnił uścisk - Co z nami?
     Nie wiedziała, skąd znalazła w sobie wystarczająco odwagi. Nerwowo spojrzała na swojego towarzysza. Ten odwrócił wzrok. Nagle dziewczyna co sobie przypomniała.
     - Z tego, co mówił tata, mieszkasz 30 kilometrów od Wrocławia, prawda? Będziemy się czasem spotykać? - nagle w jej głowie pojawił się promyk nadziei.
     - Karla... - zaczął, ale nie dokończył.
     W oczach dziewczyny pojawiły się pierwsze łzy.
     - Wyjeżdżam do mamy, do Niemiec - wyrzucił wreszcie z siebie.
     - Jak to? - próbowała zapanować jakoś nad drżeniem swojego głosu.
     - Tata awansował i przez pewien czas ma pracować za granicą. Mimo, że jestem prawie pełnoletni, rodzice się uparli, że nie zamieszkam sam w 2 klasie liceum. Mam jechać do Niemiec pod koniec ferii.
     Za dużo, za dużo tego wszystkiego było jak na jeden poranek. Ma go już nigdy nie zobaczyć? Od tych wrażeń zakręciło jej się w głowie.
     - Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz? - zamieniła smutek na złość. 
     - Nie było...
     - Przez tyle czasu owijałeś mnie sobie wokół palca, a teraz mówisz, że wyjeżdżasz?
     - Dobrze wiesz, że tak nie było - chwycił ją za ręce - Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Dostałem bilety lotnicze i mam grzecznie opuścić kraj - dodał ze złością.
     Karla widziała, ile go to kosztuje. Ale nie potrafiła mu współczuć. Czuła się jak największa idiotka.
     - Ale ja byłam głupia... - rzekła i wyrwała się z jego uścisku.
     - Zaczekaj - podbiegł do niej.
     - I co mi powiesz? Przepraszam, ale muszę wyjechać? Nie martw się, poradzę sobie - wyrzucała z siebie słowa jak w transie, wycierając spływającą łzę.
     - Nie chcę takiego pożegnania - odparł Kamil. W jego głosie słychać było czysty, nieudawany smutek.
     - Sam je takim zrobiłeś - rzekła dziewczyna, idąc w kierunku hotelu.
     Zatrzymała się jednak i odwróciła. Nie była zła. Była wściekła. Nie panowała nad tym, co mówi.
     - Wiesz o co mam do ciebie żal? Mogłeś jasno powiedzieć: "Karla, nie zakochuj się we mnie, z tego i tak nic nie będzie!" - krzyknęła.
     Nie wierzyła, że to powiedziała.
     Chłopak podszedł do niej i wytarł kolejną łzę, która urządziła sobie wędrówkę po jej policzku.
     - Też mogłem to sobie powiedzieć - rzekł, odgarniając włosy z jej twarzy.
     I zrobił to. Pocałował ją na do widzenia.
     - Wrócę - przyrzekł.
     Pogładził ją po policzku i odszedł.
     Tak po prostu odszedł. Karla długo jeszcze stała na środku chodnika, wycierając łzy i patrząc na góry. Góry, które tyle jej dały, ale zabrały jeszcze więcej.

_________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że Wam się podobało? :) Chciałam poinformować, że tym rozdziałem zakończył się 1 tom tej opowieści. Na drugi będziecie musieli troszkę poczekać. Myślę, że za tydzień wrócę do Was z nowymi pomysłami :) Pozdrawiam Was ciepło i czekam na opinie!

42 komentarze:

  1. Aaaa nie, nie, NIE! Jak możesz tak to zostawić?! Oczekuję, że jak za tydzień wrócisz to wszystko odkręcisz!
    Hahaha dobra przeszło mi. Szkoda mi ich ; ( czekam na następny tom!
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie będziesz chciała zamieszczać tu tego typu postów, ale nominowałam Cię do LBA. Może dzięki temu więcej osób zauważy Twoje opowiadanie ;)

      Usuń
    2. Masz rację, raczej nie zamieszczę tutaj tego posta, ale bardzo dziękuję ci za dobre chęci! ;*

      Usuń
  2. Moim zdaniem trochę za dużo w jej życiu tych chłopaków ;) Ale ogólnie bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha na razie dwóch :) To chyba nie aż tak dużo.

      Usuń
    2. Rafał, Adam, Kamil :) nie licząc czy odeszli czy nie chyba :)

      Usuń
    3. Adam to jej przyjaciel, dlatego go nie wliczałam - jest tak jak Sara, tylko to chłopak :D

      Usuń
    4. Aaaaaaaaaaaaaa jak mogłaś mi to zrobić!?!! Miałam nadzieję że coś między Adamem a Karoliną coś będzie!

      Usuń
  3. Smutny rozdział i szkoda, ze to już koniec 1 tomu :( Czekam jednak niecierpliwie na 2 ;) Jestem ciekawa ile jeszcze chłopców rozkocha w sobie Karolina :D

    Marcelina

    OdpowiedzUsuń
  4. Krótki coś ten tom haha :D Ale ten rozdział był chyba najlepszy ze wszystkich.

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział! Bardzo szybko przeczytałam, chociaż jest dosyć długi :)
    Czekam na następny ;)

    flyunderthesky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę krótki rozdział :/ ale bardzo podoba mi się i na pewno zostanę u ciebie na dłużej
    u nas nowy post - zajrzysz i skomentujesz ?

    miki-and-nessy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny roździał! Uwielbiam Twojego bloga.
    Trzymaj się cieplutko!:)

    jaczaandjacza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj, urzekł mnie twój blog jest taki wspaniały i przemyślany!

    Zapraszam! Skomentujesz? --> http://c0nfident.blogspot.com/2014/02/gry.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojj aż łezka się w oku zakręciła ;( Zauważyłam literówkę (gdzieś na początku jet - zamiast jest).

    siedemserc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post :)
    Zapraszam:
    http://monisiaczek-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju!
    Jaki fajny blog.A rozdział...Cud, miód i orzeszki ;*
    Zapraszam do mnie:
    http://ill-never-be-like-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kamil wydaje się być w porządku... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog ! Chyba zostanę tu na dłużej <33
    Obserwuję ,liczę na rewanż i zapraszam do siebie ;*
    Buziaki <3
    http://goldxcherriex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. jeju , jaki śliczny nagłówek *__*
    a tak wgl to fajny post ;)
    obs za obs ?
    sazene.blogspot.com
    <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej świetne opowiadanie ! zazdroszczę talentu ! Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu :)
    thisisgoodd.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział :)

    Bardzo podoba mi się Twój blog.Masz może ochotę na wspólną obserwację?:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny blog! Życzę powodzenia :)

    Skomentujesz? To waażne...:) --> http://c0nfident.blogspot.com/2014/03/happy-brithday-justin.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  18. ej, świetnie piszesz. chciałabym mieć podobny dar, umiejętność pisania :) zapraszam do mnie :) a jak zajrzysz do mnie to kliknij w baner Firmoo lub Sheinside. Z Góry dziękuję :) pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. I ciągle czekam na kolejny tom :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku jakie cudowne *_*

    http://onlydreams8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. heej! :3
    Na wstępie chciałam podziękować, za pozostawione pod moimi postami komentarzami. Dziękuję za każde miłe słowo, daje mi naprawdę wiele motywacji!
    Wpadłam na Twojego bloga właśnie przez ten komentarz i chociaż ogółem nie lubię takich opowiadań to naprawdę mi się spodobało i będę czytać regularnie! :3
    Pozdrawiam xo

    •́ ω •̀ NATALIAA-BLOG.BLOGSPOT.COM •́ ω •̀

    OdpowiedzUsuń
  22. Super się czytało :D Kiedy następna nn /?

    http://lethaal.blogspot.com/
    Zapraszam do obserwacji- pomóż dobić do moich wymarzonych 300 followersów :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajne :) Widzę, że Kwiatonator ja też <3
    Obs za obs? Odpisz u mnie!
    http://natusia-natusiaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy nie jestem Kwiatonator... Skąd ten pomysł?

      Usuń
  24. Bardzo podoba mi się jak piszesz :*
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hey ! Fajny blog odkrylam! super opowiesci !! obserwuje i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetnie piszesz! Skoro skończyłaś 1 tom jak napiszesz kolejne, można by z tego zrobić książkę ;) myślę że byłby to hit książek młodzieżowych! Bardzo ładny blog, zapraszam do mnie :) http://tawerna-pod-zatrutym-jablkiem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Amazing blog,i'm new follower hope you can follow me too xoxo

    http://shopaholicbyilda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Ta Karolina rozkocha wszystkich. ;)
    Koniec?!

    http://marsdziwnnosci.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeju jaki ten blog jest cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. C-U-D-O ! Aż, wróciłam do poprzedniego wpisu (wciągające) : ))
    Poklikasz w banery ?
    http://re-belious.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajny rozdział. podoba mi się tematyka tego opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  32. super, wiecej chcemy :)
    https://story-of-my-life1704.blogspot.com/ zapraszam do komentowania ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!