sobota, 22 lutego 2014

Rozdział XVIII

     - To co, zostawiam was samych? Karla, na pewno nic ci nie jest? - zapytał tata. Ten upadek wyglądał naprawdę groźnie.
     - Nie, wszystko w porządku - odparła, całkowicie zażenowana - Przecież wiesz, że umiem jeździć - dodała, specjalnie starając się, żeby jej nowy "kolega" to usłyszał.
     - Faktycznie, dowiodłaś tego wpadając na mnie - zaśmiał się Kamil.
     Powstrzymała się od komentarza, chociaż tak naprawdę miała ochotę wydrapać mu oczy.
     - No dobrze. Ja wracam do mamy, mam nadzieję, że przynajmniej ona jakoś sobie radzi. Kamil, byłbyś tak miły, żeby zająć się Karoliną? Boję się zostawiać ją samą na stoku - zaśmiał się tata.
     Jemu w tamtym momencie również miała ochotę wydrapać oczy.
     - Oczywiście, zajmę się nią - odparł chłopak, nie spuszczając z niej wzroku.
     Karolina zastanawiała się, co o niej myśli. Jakaś rozpieszczona małolata chwyciła deskę i uważała, że snowboard to bułka z masłem? Zapewne tak ją sobie wyobrażał. Na próżno było przekonywać go, że Karla jeździ całkiem nieźle. To los chciał, że akurat teraz ma nagłe pogorszenie formy. A raczej, że w trakcie tego pogorszenia trafiła właśnie na takiego idiotę.
     Tata pożegnał się i odszedł. Nastolatka nie zamierzała zostawać z Kamilem. Posłała mu jedno, przepełnione złością spojrzenie i ruszyła w stronę ojca. Przy okazji uświadomiła sobie, że w trakcie upadku mocno uszkodziła sobie kolano.
     - Dokąd się wybierasz? - zapytał chłopak.
     - Jak najdalej od ciebie - odparła, nawet się nie odwracając.
     - Masz rację. Nie powinno się jeździć w trakcie choroby.
     Dziewczyna zatrzymała się.
     - Skąd wiesz, że jestem chora?
     - Jak to? Wtedy, na wyciągu wyglądałaś jak zombie - zaśmiał się - Myślałem, że puścisz pawia.
     To był on? Dlaczego to był właśnie on?!
     - Daj mi spokój - powiedziała, znowu się odwracając.
     - Niestety, nie mogę. Muszę nauczyć cię jeździć. Dostałem zadanie, pamiętasz?
     - A ja nie potrzebuję nauczyciela. Szczególnie takiego jak ty - rzekła ze złością.
     Dziewczyna szła po stoku, zostawiając Kamila daleko w tyle. Usłyszała wołanie taty.
     - Powodzenia! - krzyczał, uśmiechając się od ucha do ucha i pokazując wzniesiony ku górze kciuk. "Zależy mu" - pomyślała i z posępną miną wróciła do swojego nauczyciela.
     - Tylko ta jedna lekcja, OK? - spytała.
***


       Południe już dawno minęło. Słońce świeciło tak jak rano, albo może nawet mocniej. Wiał delikatny wiatr, a leśne drzewa rozkosznie szumiały. Jednym słowem - stok zamienił się w prawdziwą bajkę. Ale Karolina nie chciała być księżniczką. Nie z takim księciem.
     - Musisz uginać kolana - tłumaczył jej, jakby była małym dzieckiem.
     - Naprawdę? Dzięki, nie wiedziałam o tym! - krzyknęła z sarkazmem.
     Mniej więcej tak wyglądało ich wspólne popołudnie. Przepełnione krzykami, złością i wrednymi uśmieszkami. Wcale się nie dogadywali.
     - Do której ty chodzisz klasy? Do pierwszej? Typowa gimnazjalistka - zaśmiał się.
     - A co, ty jesteś lepszy? Od godziny nie robisz nic, tylko się ze mnie nabijasz - odparła.
     Wiedziała, że to nie prawda. Ona również dolewała oliwy do ognia. Nie rozumiała tylko, dlaczego go tak atakuje. Dlaczego jest wobec niego wredna? "To wszystko przez moje złe samopoczucie" - tłumaczyła sobie - "Poza tym ten chłopak jest beznadziejny".
     - Nie nabijam się z ciebie - zaprzeczył - Jeśli będziemy uczyć się w takim tempie, to do wieczora nie zjedziesz nawet ze stoku. Skup się, OK?
     - OK - odpowiedziała bez entuzjazmu.
     - Podstawą jest równowaga - zaczął wykład - Bez niej niczego nie osiągniesz. Stój swobodnie i środek ciężkości przechyl lekko do przodu - powiedział i nagle popchnął dziewczynę.
     Ta o mało się nie przewróciła, ale chłopak zainterweniował i złapał ją.
     - Zwariowałeś?!
     - A widzisz? Nie stałaś stabilnie - skwitował z uśmiechem - Równowaga, równowaga i jeszcze raz równowaga. Kiedy już ją opanujesz, będziesz musiała nauczyć się hamowania. Podstawą zatrzymywania się jest jazda na krawędzi, mocne pochylenie w kierunku stoku i silna rotacja.
     - Silna co? - spytała dziewczyna. Czuła się jak dziecko w wieku przedszkolnym, któremu nauczyciel tłumaczy algebrę.
     - Nieważne - uśmiechnął się - Wszystko przyjdzie z czasem. A teraz pokaż mi przyswojoną wiedzę i zjedź ze stoku.
     Na twarzy Karoliny malowało się przerażenie. Słuchać i potakiwać to jedno, a wypróbować usłyszane wskazówki to coś zupełnie innego. Szczególnie, jeśli nic z nich nie zrozumiałeś.
     Już miała zaczynać, ale uniemożliwił jej to mocny ból w kolanie.
     - Co jest? - spytał Kamil.
     - Nic takiego. Nadwyrężyłam sobie kolano podczas upadku.
     Chłopak schylił się i dotknął jej nogi. Chwilę ją masował. Musiał się świetnie na tym znać. Karla przez chwilę myślała, że jest masażystą. Jego "oględziny" naprawdę przyniosły ulgę.
     - Coś tam się poprzestawiało, ale tragedii nie ma. Dasz radę zjechać - postanowił za nią i dał jej wyraźny sygnał, że ma ruszyć.

*** 

     - Całkiem nieźle! - krzyknął chłopak i podjechał do niej.
     Dziewczyna z uśmiechem przybiła z nim piątkę. Szkoda, że udał jej się dopiero 5 zjazd. Poświęcili na to kilka godzin.
     - Może będą z ciebie ludzie - ciągnął.
     - Faktycznie, z takim nauczycielem to prawdziwy cud, że jeszcze się nie zabiłam.
     Ich poranne kłótnie zmieniły się w raczej nieszkodliwe sprzeczki. Chcąc nie chcąc, musieli spędzić ze sobą pół dnia. Teraz zbliżała się już 17:00. A Karla - pomijając fakt, że Kamil niesamowicie działał jej na nerwy - była szczęśliwa, że zrobiła takie postępy.
     Chłopak chciał coś powiedzieć, ale zadzwonił jego telefon. Po chwili rozmowy rozłączył się i rzekł z uśmiechem:
     - Rodzice cię szukają.
     - Słucham?!
     - Miałaś być godzinę temu. Nie myślałem, że aż tak ci się spodoba...
     - Daruj sobie. Muszę pędzić do pensjonatu - odparła, rozwiązując wiązania.
     - Lepiej się pośpiesz. Mieszkamy w tym samym pensjonacie, a za pół godziny nasze rodzinki jedzą wspólną kolację - zaśmiał się.
     Karolina posłała mu zszokowane spojrzenie. Będzie musiała spędzić z nim cały dzień? Już to sobie wyobraża. I on, i jej tata będą się z niej nabijać. Nie miała jednak czasu, by się nad tym zastanawiać. Grzecznie podziękowała Kamilowi i szybko opuściła stok.

***

     Jej stan znowu się pogorszył. Pół dnia na mrozie dało jej się we znaki. Zamiast być na kolacji, leżała w łóżku, wycierała nos i oglądała jakieś teleturnieje w telewizji. Wymarzone ferie.
     Usłyszała pukanie.
     - Proszę - powiedziała cichym, zachrypniętym głosem.
     Drzwi otworzyły się, a stanął w nich nie kto inny... a jej nowy kolega od snowboardu. O ile "kolega" to odpowiednie określenie.
     Był ubrany w ciemne dżinsy i marynarkę. Dziewczyna po raz pierwszy zobaczyła jego gęstą czuprynę, która rano ukryta była pod czapką. Wyglądał naprawdę elegancko. Od razu poznała, że wraca z kolacji. Wszedł, oparł się o ścianę i stał tak długą chwilę, próbując nad sobą zapanować. W środku aż gotował się ze śmiechu. W końcu uspokoił się i rzekł:
     - Wyglądasz jak siedem nieszczęść.
     - Dzięki, od razu mi lepiej - odpowiedziała dziewczyna i odwróciła głowę.
     - Co ci jest?
     - Dlaczego cię to interesuje?
     - Bo przysłali mnie twoi rodzice. Martwią się - odpowiedział.
     - Przekaż im, że czuję się wyśmienicie. Mogę góry przenosić - rzekła dziewczyna z sarkazmem.
     Za to Kamil, jak gdyby nigdy nic podszedł i położył rękę na jej czole. Karolina była dość zszokowana, bo zachowywał się całkiem normalnie. Z kolei ona doszła do wniosku, że czuje się trochę skrępowana w jego towarzystwie.
     - Faktycznie coś cię dopadło - podsumował, ale nie przejął się tym za bardzo. Za to zainteresowało go coś zupełnie innego - Wow! Ale sprzęt - krzyknął, patrząc na telewizor plazmowy.
     "Jak dziecko" - pomyślała Karla.
     - OK, napatrzyłeś się na niego, pośmiałeś się ze mnie, tyle już wystarczy. Wracaj na kolację - rzekła.
     - Żartujesz? Zaraz zacznie się slalom snowboardzistów w Soczi. U siebie nie ma takich luksusów - odparł i usadowił się w fotelu obok.

____________________________________________________________________________________________________

I jak Wam się podoba? :) Mam dwie sprawy, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Pierwszą jest moje świeże, założone kilka minut temu konto na Ask.fm. Jeśli macie do mnie jakieś pytania, coś Was interesuje - śmiało piszcie! Jednak od razu zaznaczam, że nie będę zdradzać treści następnych rozdziałów - chcę zostawić Wam trochę zabawy z czytania mojego bloga.:) Moje konto - KLIK
Chciałabym również wiedzieć, czy podoba Wam się dodatek muzyki do rozdziałów? Jeśli tak, w każdym znajdzie się coś ciekawego do przesłuchania.:)

Czekam na Wasze opinie i dziękuję za każdy komentarz!

19 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie piszesz, łatwo i szybko się czyta, no i super, że używasz polskich imion (tak jak ja). ,,Usadowił się w fotelu obok" i...? Czekam na następny napływ weny ;) OBSERWUJĘ ;)

    siedemserc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pierwszy raz, a od razu mi się spodobało. Świetny blog i piękne opowiadania.
    Czekam na następne!

    Pozdrawiam,
    Koffam-zelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, jak zawsze :D

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale świetny rozdział!! Jejku Kamil to spoko gość ale czy ona bendzie z Adamem Kamilem czy Rafałem tego to się niedomyślam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post ! ♥ Na pewno będę zaglądać tu częściej, czekam na kolejny post ! :)

    Obserwujemy ?
    Zapraszam do mnie + nowy post i nowa nazwa bloga :
    http://oliwia-blogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie że dodałaś muzykę do opowieści, lepiej się czyta :) I tak czyta się świetnie, masz fajne pomysły + jak powiedziała osoba wyżej (Marta Wiktoria) fajnie że używasz polskich imion :) Blog też cudowny, czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a potem się okaże że kamil mieszka obok niej ( chodzi o taki domo dom XD )

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba muszę nadrobić poprzednie rozdziały, jak przeczytam całość to wyrazę opinię ;)

    zyciezobiektywem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Na bloga wpadłam po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że przeczytałam wszystkie posty jednym tchem. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :)
    I widzę, że lubię podobne piosenki co dodajesz je na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz świetnego bloga <333 Bardzo fajnie się czyta Twoje posty ! :)
    Pozdrawiam i jeżeli masz chwilkę zapraszam do mnie :
    http://juliette-life-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Całkiem nie złe, ale ciut krótkie

    http://miinikaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajny rozdział. Mamy podobny gust do muzyki. Chętnie wpadnę na twojego aska :) z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  13. hmmm szczerze mówiąc nie podoba mi się ten cały Kamil xd
    A z muzyki ja osobiście nie korzystam, bo wtedy nie mogę się skupić, ale pomysł fajny!

    xxxagnes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. swietny rozdzial bardzo poruszyl moją wyobraxnię, czekam na następny!
    dorey-doorey.blogspot.com
    wpadnij dio mnie ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. świetne ! życze powodzenia !
    obserwujemy? zapraszam do mnie , jeśli zaobserwujesz i dasz znać w komentarzu odwdzięczę się na 100 %
    http://obsesyjnaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś pierwszą osobą, którj internetowe opowiadanie mi się, aż tak spodobało.Genialne, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe opowiadanie. Świetnie piszesz.
    http://milenaabloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!