piątek, 14 lutego 2014

Rozdział XV

     Powoli otworzyła oczy. Za oknem panowała wspaniała aura - słońce świeciło mocno i jasno, a błękit roztaczał się po całym niebie. Natura wręcz zachęcała do wyjścia na zewnątrz. Ale jej nie trzeba było specjalnie prosić. Kolejny raz zaspała.
     - Maaamooooo! - krzyknęła, schodząc z łóżka. Nadal mrużyła oczy i poruszała się niczym staruszka.
     - Co?! - rozległ się głos z pierwszego piętra.
     - Zrobisz mi śniadanie?
     - Wszystko na mojej głowie!
     - Kocham cię! - odparła dziewczyna i wyjęła ciuchy ze swojej garderoby.
     Próbowała zliczyć, ile razy zaspała w tym miesiącu. Bezskutecznie. Jest leniem, jakich mało. Podbiegła do szafy. No dobra, ale w co się ubrać? Na dworze jest co najmniej 7 stopni... Wybór padł na czarną spódniczkę, rajstopy i koszulę w serduszka. W końcu dzisiaj dzień zakochanych, prawda?
     W ekspresowym tempie ubrała się i wybiegła z pokoju. Zbliżała się właśnie do drzwi łazienki, ale brat ją wyprzedził. Momentalnie wpadł do pomieszczenia i zatrzasnął drzwi.
     - Marcin, wyłaź stąd! Ja się śpieszę!
     - Ja również, siostrzyczko - odparł. Mogłaby się założyć, że powiedział to z uśmiechem.
     - Człowieku, nie rozumiesz. Ja już jestem spóźniona. Nie rób mi tego! - Karolinie chciało się płakać. Czy ona kiedykolwiek nauczy się organizacji czasu?
     - Karol, ja też się śpieszę.
     - Proszę! Umówiłam się z Adamem!
     Po chwili drzwi się otworzyły. Wyłoniła się szczupła postać o brązowych włosach, z widocznym niesmakiem na ustach.
     - OK, jeśli tak ci na tym zależy. W końcu dzisiaj walentynki. Znaj moją dobroć - odparł.
     - No właśnie, dzisiaj walentynki - powiedziała Karla, rzuciła się bratu na szyję i z uśmiechem pocałowała go w policzek - Dzięki.
     I już jej nie było. Zniknęła w czeluściach łazienki. "Oj Adam, Adam" - pomyślał chłopak - "Ty to masz szczęście".

***

     Park tętnił życiem. Słońce świeciło mocno i zdecydowanie, a w powietrzu czuć było wiosenną aurę. Karla mogłaby przysiąc, że słyszała śpiew ptaków. Dzięki temu z jeszcze większym uśmiechem kroczyła główną ścieżką. Ale również gorączkowo o czymś myślała. Co się stało z Rafałem? Dlaczego nie chciał się z nią spotkać w takim wyjątkowym dniu? Spokojnie. Jest dopiero 11:00, pewnie chce jej zrobić niespodziankę. Szkoda, że nie przewidział jednego. Za 2 godziny Karla odjedzie w kierunku Zakopanego.
     Postanowiła o tym zapomnieć. Nic nie jest w stanie zniszczyć jej dobrego humoru. Przynajmniej tak jej się wydawało.
     Skręciła w boczną ścieżkę i od razu rozpoznawała w oddali znajomą postać. To Rafał! Czyli jednak się spotkają. Ruszyła w jego kierunku, ale nagle uświadomiła sobie... Że nie jest sam. Był z dziewczyną, która do złudzenia przypominała jego koleżankę z klasy, z którą tańczył na balu.
     Stali obok siebie, ale mieli bardzo zmartwione miny. W pewnym momencie ta dziewczyna krzyknęła coś, odkręciła się w złości i chciała pójść w swoją stronę. Ale Rafał jej nie pozwolił. Złapał ją za rękę i mówił zapewne delikatnym, miłym głosem. Karla mogłaby przysiąc, że ją przepraszał. Następnie wręczył jej mały bukiecik, spojrzał w jej oczy. I zrobił coś niemożliwego, nierealnego. Pocałował ją.
     Całej tej scenie Karolina przyglądała się z szeroko otwartymi oczami. Nie zadała sobie nawet trudu ukrycia się gdzieś za drzewem, za budynkiem - była zbyt zszokowana. Po prostu stała i patrzyła, jak ten chłopak depcze wszystkie jej marzenia.

***

     Uśmiechnęła się na jego widok. Stał tuż przy fontannie, z czerwoną różą w ręku. Wyglądał bardzo elegancko. Nawet nos w całości mu się zagoił!
     - Cześć, leniuchu - rzekł do niej z uśmiechem na twarzy - Ile można spać?
     - Przepraszam - doparła - To się nie powtórzy.
     - Proszę - podarował jej kwiatka - Dużo miłości... I tak dalej.
     - Dzięki, nie musiałeś - zaśmiała się dziewczyna - Nie powinieneś przypadkiem dać tej róży Wiktorii?
     Nie odpowiedział. Zmienił temat.

     Spacerowali, śmiali się, było bardzo miło. Ale coś nie pasowało. Coś było nie tak.
     - Wszystko w porządku? - zapytał nagle.
     - Jasne, dlaczego?
     - Jesteś jakaś inna. Smutna.
     W tamtym momencie uświadomiła sobie, że przed nim nic nie da się ukryć. Zna ją na wylot. Co jest dziwne, biorąc pod wagę, że poznali się jakieś 3 tygodnie temu. Ale on wie o niej wszystko.
      Karla nie odpowiedziała od razu. Patrzyła na drzewa, na śnieg. Zastanawiała się, co tak naprawdę widziała. I czy da radę powiedzieć to głośno. Odetchnęła ciężko i rzekła:
     - Nic się nie stało. Widziałam Rafała z jakąś dziewczyną. Dał jej kwiatki, a potem... - uśmiechała się od ucha do ucha - A potem ją pocałował. To nic takiego - zapewniła go.
     Przez dłuższą chwilę szli w milczeniu. Chyba każde z nich musiało przetrawić usłyszaną przed chwilą wiadomość. Nagle Adam zatrzymał się, złapał ją za ręce i patrzył na nią. 
     Miała takie smutne oczy. Najsmutniejsze oczy, jakie kiedykolwiek widział. Co ciekawe, nadal się uśmiechała. Chyba w taki sposób radziła sobie z sytuacją. Za wszelką cenę nie chciała uronić łzy. Ani jednej. Ale bolało.
     Chłopak przyglądał się jej, aż w końcu podszedł bliżej i mocno ją przytulił. Ten uścisk znaczył wszystko. Tak, jakby chciał jej powiedzieć - "Jestem tu dla ciebie. I zawsze będę cię wspierał". Karolina właśnie tego potrzebowała. Wsparcia najlepszego przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miała.

*** 

     - Więc wszystko układało się dobrze? - zapytał.
     - Tak. Było idealnie. Aż do dzisiaj.
     Spacerowali nad Odrą. Karolina opowiedziała Adamowi wszystko, ze szczegółami. Całą godzinę rozmawiali o jej związku, który nawet nie zdążył się zacząć.
     - Porozmawiaj z nim. Musicie to wyjaśnić - odparł chłopak.
     - Co za różnica? Za godzinę mnie tu nie będzie. Nie chcę o tym myśleć przez cały wyjazd. Zresztą skończmy rozmawiać o mnie. Opowiadaj, co u ciebie słychać?
     - W porządku - uśmiechnął się i odwrócił wzrok.
     - Co u Wiki? - drążyła temat - Jak spędzacie dzisiejsze święto?
     - Rozstaliśmy się.
     Wystarczyłoby jedno spojrzenie na Karlę i dobry humor zagwarantowany. Nastolatka stała z rozdziawioną buzią. Chyba jeszcze nigdy nie słyszała takiej bzdury.
     - Co proszę? - wydukała.
     - Jesteś taka zabawna, kiedy coś cię szokuje - zaśmiał się - Rozstaliśmy się, po prostu.
     "Po prostu? Żarty sobie robisz? Ty nigdy nie rozstałbyś się z dziewczyną, tak po prostu" - pomyślała. Ale nie miała odwagi powiedzieć tego na głos.
     - Dlaczego? Ty z nią zerwałeś?
     - Oboje doszliśmy do porozumienia, że tak będzie najlepiej - westchnął.
     - Co się stało? - spytała.
     - To skomplikowane - uśmiechnął się - Ale wygląda na to, że nie tylko tobie nie układa się w tych sprawach. Te walentynki to jakiś paradoks.
     Był przeraźliwie smutny. Jego oczy zgubiły gdzieś ten blask, ten niepowtarzalny charakter. Szedł i patrzył na ziemię. Było jej go niesamowicie żal. Przez godzinę nawijali o "tragedii" w życiu Karli, a jemu przydarzyło się coś o wiele gorszego. Ona też chciała mu pokazać, że go wspiera, że jest dla niej niesamowicie ważny. Chwyciła go za rękę i mocno ją uściskała. Nie puścili się ani na moment. Byli dla siebie nawzajem ogromnym wsparciem.

***
  
     - Karolina, wszystko masz? O niczym nie zapomniałaś? - zapytał tata.
     W domu od rana panował chaos. Wszyscy gdzieś biegali, czegoś szukali, pakowali... Ale nie ona. Ona była zajęta czym innym. Myśleniem. Gorączkowym myśleniem. I niech ktoś jeszcze powie, że myślenie nie boli.
     - Tak, wszystko mam.
     - No no no - powiedział Marcin, wchodząc na domowy korytarz - Jednak zdążyłaś się spakować? A jak randka z Adamem?
     - Przymknij się, dobrze? A co słychać u twojej Ani? - syknęła.
     - Nie kłóćcie się. Do samochodu, ale już.
     Od kiedy tylko wróciła do domu, wszystko wytrącało ją z równowagi. Coś, na co kiedyś odpowiedziałaby śmiechem, dziś doprowadzało ją do białej gorączki. Dawno nie była taka niemiła dla brata. Z ponurą miną chwyciła walizkę i wyszła z domu.
     Po chwili wszyscy siedzieli już w aucie.
     - No, to ruszamy! - zawołała mama.
     Ale ona tego nie słyszała. Włożyła słuchawki do uszu i odetchnęła ciężko, głęboko. Po chwili w całym jej umyśle rozległy się słowa piosenki Apologize zepsołu OneRepublic. Jeszcze żaden utwór tak doskonale nie opisywał jej aktualnej sytuacji. To wszystko jest takie skomplikowane. Dlaczego tak wyszło? Dlaczego? Dlaczego właśnie jej, właśnie dzisiaj? Czy to nie jest przypadkiem dzień zakochanych? Wszystko się zawaliło. Podwójnie. Gdyby chodziło tylko o Rafała... A przecież nie tylko ona cierpi. Adam również. To takie niesprawiedliwe.
     Wśród dźwięków muzyki, Karla przywołała na myśl obraz z parku. Nagle zobaczyła Rafała z tą dziewczyną. Patrzyła, jak się całują. Nie wytrzymała. To było jak nóż w jej serce. Jechała samochodem, słuchała najpiękniejszej piosenki na świecie i daremnie próbowała zatrzymać jedną, samotną łzę, spływającą jej po policzku.

____________________________________________________________________________________________________

I jak Wam się podobało? Zapowiedziałam "specjalny" walentynkowy rozdział i bardzo, bardzo nie chciałam Was zawieść. Więc piszcie wasze reakcje, z ogromną chęcią poczytam.:) Wspomnę jeszcze, że dziś zaczęły się moje ferie. Dlatego będziecie musieli uzbroić się w cierpliwość, jeśli chodzi o nowe rozdziały. Ale pamiętajcie, że codziennie coś piszę, notuję, tworzę - bez względu na to, gdzie jestem.:)

Tak więc życzę Wam przede wszystkim udanych i miłych walentynek. Nie tak smutnych, jakie miała Karla. Pozdrawiam Was!

13 komentarzy:

  1. Biedulka:( ale mimo wszystko cieszę się, że jest jakaś szansa na to, że Karolina będzie z Adamem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczył mnie aż taki zwrot akcji. Wiedziałem, że między Adamem i Wiki coś jest nie tak, przewidywalne było, że zerwą, ponieważ Adam chciał spędzić walentynki z Karlą. Ale myślałem, że Rałam obrazi się na Karlę, bo zobaczy ją kiedy będzie z Adamem, a tu na odwrót.
    Zaskoczyłaś mnie smutnym rozdziałem. Następnym smutnym rozdziałem. Kiedy coś wesołego?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! Bardzo mi się podoba. Czekam niecierpliwie na kolejny. Również życzę udanych walentynek! C:

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne opowiadanie, zabieram się do czytania od początku. Piszesz bardzo dobrze gramatycznie i zwięźle, aż chce się czytać. :)
    Zapraszam do mnie, może spodoba Ci się mój blog, mogłabyś poklikać w linki w nowym poście? Byłabym bardzo wdzięczna.
    pinkk-rainbow.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja zaczynałam lubić tego Rafała! Nie no... :/ W sumie i tak wolę Adama, więc to nawet lepiej. Czyżby zerwał z Wiki dlatego, że czuje coś do Karoliny? To by było możliwe. Rozdział jest naprawdę świetny, bardzo mi się podoba! Jestem tylko ciekawa jak Sarze minęły Walentynki... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie piszesz, naprawdę masz talent *.* mam nadzieję, że kiedyś wydasz książkę ;)
    zapraszam
    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny blog. Śliczny desing <3

    Zapraszam do siebie, może coś skomentujesz lub zaobserwujesz :)

    http://bluejeans-lulu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze świetny rozdział i z niecierpliwością czekam na następny ! Mam nadzieję, że w końcu połączysz Karolinę z Adamem :)

    Ps. Dominika, czy mogła byś podać kody na bloga jakie ty używasz ? Bardzo Cię proszę !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe rozdziały !
    Serdecznie zapraszam na mojego bloga ! klik

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział!! Czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że jeszcze jest taki oryginalny pomysł na bloga :)) Gratuluje statystyk i zycze powodzenia ^^
    http://kinnnga.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny blog bardzo mi się tu podoba będę wpadać częściej! Zapraszam do mnie u mnie konkurs do wygrania jedna z czterech bluz! :* http://snackbills.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!