wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział XIX

     Zaczął się kolejny, magiczny dzień w górach. Słońce dobre kilka godzin temu wyłoniło się zza horyzontu, a teraz, ku uciesze turystów, świeciło pełnym blaskiem. Wszyscy byli w prawdziwie wiosennych nastrojach.
     Cała rodzina siedziała w hotelowej jadalni. Na śniadanie wybrali jajka, omlety i grzanki. W powietrzu unosił się kuszący zapach świeżo mielonej kawy, a do ich uszu dochodziły dźwięki góralskich pieśni. W górach czuli się jak w raju.
     - Nigdy nie zapomnę tego upadku! Dobrze, że był tam Kamil. Myślałem, że umiesz jeździć - śmiał się tata.
     - Bo umiem - zaprzeczyła Karolina - Byłam po prostu w gorszej kondycji.
     Nawet ona czuła się świetnie. Nudności odpuściły, a dzięki środkom przeciwbólowym nawet ból głowy trochę zelżał. Szczerze mówiąc, nie mogła doczekać się, kiedy znajdzie się na stoku. Z sympatii do snowboardu, oczywiście. Humor dopisywał jej jak nigdy.
     - Gorszej kondycji? - wtrącił się Marcin - Więc dlatego tak dużo czasu spędziłaś ze swoim nauczycielem? - Na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek.
     - Żebyś wiedział - nastolatka nie dała się sprowokować - Te lekcje bardzo mi się przydały - dodała z uśmiechem, patrząc prosto w oczy brata i biorąc kolejny kęs omleta z góralskim serem.
     - Widzę, że apetyt ci dopisuje - rzekła mama.
     - Jak nigdy - odpowiedziała uradowana Karla.
     - Chcesz powiedzieć - Marcin drążył temat - Że Kamil daje lekcje również po godzinach? Poza stokiem?
     - Nie rozumiem?
     - Coś jednak robiliście wczoraj wieczorem, w naszym pokoju - powiedział chłopak, specjalnie akcentując słowo "naszym".
     Dziewczyna z wrażenia o mało co nie zakrztusiła się omletem. To dopiero chamstwo! Jak mógł powiedzieć coś takiego przy rodzicach? Oboje spojrzeli na nią wyczekująco. Nastolatka oblała się rumieńcem, ale nie dała się sprowokować. Najspokojniejszym, na jaki była w stanie się zdobyć głosem sprostowała całą sytuację, patrząc bratu prosto w oczy.
     - Kamil wpadł sprawdzić, co się ze mną dzieje, tak jak prosili go rodzice. Potem zobaczył jakiś program sportowy na naszej plazmie i nawet siłą nie dało się go wygonić z pokoju - uśmiechnęła się słodko, biorąc łyk kawy z mlekiem.
     Taka wersja wydarzeń usatysfakcjonowała rodziców, ale nie Marcina. Niepocieszony wzruszył ramionami i skupił się na pałaszowaniu grzanek. Karolina odetchnęła z ulgą - udało się. Prawda wyglądała nieco inaczej.
     Dziewczyna wróciła myślami do wczorajszego wieczoru. Było tak miło! Fakt, na początku starała się wygonić chłopaka z pokoju, ale co ona mogła zrobić? Przez chorobę opuściły ją wszystkie siły, więc dała z wygraną. On natomiast z uśmiechem usadowił się w fotelu obok łóżka i oglądał zmagania snowboardzistów.
     - Widzisz, jak oni jeżdżą? Spójrz na te ruchy. Sztuczki, przewroty w powietrzu. Też kiedyś będę tak jeździł - rozmarzył się.
     - Ty? Akurat! - dziewczyna parsknęła śmiechem.
     - Odezwał się spec od snowboardu. Nie zapominaj, że nie opanowałaś jeszcze hamowania - zaśmiał się Kamil.
     Spędzili miły, zabawny wieczór. Dobrze się bawili. Może nawet za dobrze?


***

     Zbliżało się południe. Karolina razem z bratem szli w kierunku wyciągu dla narciarzy. Oboje byli pogrążeni w myślach.
     - Nie musiałeś tego mówić - powiedziała wreszcie dziewczyna.
     - Ale czego?
     - Dobrze wiesz, czego - rzekła ze złością.
     - Karol, proszę, uważaj na niego. Nie wiesz, jacy są licealiści - ostrzegł.
     - Nie zapominaj, że sam nim jesteś - odparła dziewczyna z rozbawieniem.
     - Ja nie chcę, żebyś przez niego płakała - wyrzucił z siebie jednym tchem.
     - O czym ty mówisz? Znamy się od wczoraj, nawet się nie lubimy! - rzekła z uśmiechem, próbując uwierzyć we własne słowa.
     - Pamiętaj o tym, co ci powiedziałem - Marcin zakończył tę dziwną wymianę zdań.
     Siostra spojrzała na niego. Na jego twarzy malowała się złość. O co mu chodzi? Gdzie się podział jej kochany brat, zawsze wesoły i wspierający?
     - Wiesz co... - zaczęła, ale nie dała rady skończyć. Jej telefon zaczął wibrować.
     Już chciała odrzucić połączenie, ale spojrzała na wyświetlacz... I od razu się uśmiechnęła. Chciała jak najszybciej odebrać.
     - Marcin, spotkamy się na górze - rzekła do brata.
     Odeszła w jakieś cichsze miejsce i nacisnęła "odbierz".
     - Halo?
     - Hej, góralko - usłyszała miły głos.
     - Hej, Adam - powiedziała z szerokim uśmiechem.
     - Co z tobą? Ciężko cię ostatnio złapać. Stęskniłem się - rzekł, a Karla była pewna, że i on się uśmiechnął.
     - Wiem, ja też. Miałam dość napięty grafik.
     - I co, poznałaś jakiegoś przystojnego narciarza? - zaśmiał się.
     "Jeśli już, to snowboardzistę" - pomyślała odruchowo, ale szybko tego pożałowała.
     - Nie, no coś ty - również się zaśmiała, starając się wypaść jak najbardziej wiarygodnie - A co u ciebie?
     - Bywało lepiej - odparł, maskując smutek.
     Dziewczyna w głębi serca współczuła Adamowi. Oboje w te ferie zostali zranieni, ale ona miała szansę wyjechać, odsapnąć od tego wszystkiego. On chyba nadal cierpiał.
     - Nie martw się - powiedziała pocieszająco - Kto jak kto, ale Adam chyba jest silny, prawda? - zaśmiała się.
     - Powiedzmy - odwzajemnił uśmiech - Kiedy wracasz?
     - Za kilka dni. W środę, może w czwartek.
     - OK. To już ci nie przeszkadzam, bo znając życie, pewnie jesteś na stoku. Trzymaj się i pozdrów tego narciarza.
     - Człowieku, o czym ty mówisz? - spytała.
     - Nieważne - zaśmiał się - Do zobaczenia.
     - Do zobaczenia - powiedziała z uśmiechem.
     Rozłączyli się, a Karla stała przez dłuższą chwilę w zamyśleniu. Stęskniła się za nim. Nawet na odległość potrafi ją rozśmieszyć. Ale, tak na poważnie, czy on jest jasnowidzem? Przystojny narciarz...Snowboardzista... To jakiś żart. Przecież Kamil to ten głupek, którego poznała na stoku dzień wcześniej. Nikt więcej.
     Dziewczyna wsiadła na wyciąg. Głośne skrzypnięcie oznajmiło, że jest gotowy do drogi. Po chwili znalazła się wysoko, ponad wierzchołki okolicznych drzew. Jechała i myślała, jak ma w zwyczaju, gorączkowo. 
     To fakt, czuje się trochę skrępowana w jego obecności. Często plącze jej się język. I uwielbia się z nim droczyć. "Otrząśnij się, dziewczyno" - skarciła się w myślach.

***

      Na stoku czekało ją rozczarowanie. Jej nauczyciel nie przyszedł na lekcję. No tak, czego ona mogła się spodziewać? Że będzie zawracał sobie głowę jakąś małolatą? Ma na pewno mnóstwo własnych spraw, problemów. Karla nie może tylko pojąć, dlaczego aż tak ją to zabolało.
     Był wczesny wieczór. Słońce dopiero co chowało się za horyzontem. Dziewczyna leżała w łóżku, z kubkiem gorącej herbaty w jednej oraz książką w drugiej ręce. Dzięki temu przestawała myśleć o otaczającym ją świecie.
     Czytała właśnie pierwszą część "Zmierzchu". Co za wspaniała książka! Nierealna, a jednak tak wciągająca. Karolina poczuła właściwie nić porozumienia z główną bohaterką, Bellą. Obie zostały ofiarami przystojnego szatyna i obie nie mogą nic na to poradzić. Z jednym tylko wyjątkiem, że Edward okazał się nierzeczywistym stworem... Ciekawe, czy wampiry jeżdżą na snowboardzie.
     Jej jakże inteligentne rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. Dziewczyna z niechęcią wstała z łóżka i udała się w ich kierunku. Było warto.
     Stał przed nią wysoki szatyn w sportowej kurtce i uśmiechał się łobuzersko.
     - Zbieraj się - rozkazał ze śmiechem.
     - Co proszę? - dziewczyna myślała, że zasłabnie ze zdziwienia.
     - Idziemy w góry.
     - Wieczorem?!
     - Nie marudź - rzekł - Chyba, że masz coś ciekawszego do roboty...
     - Żebyś wiedział - brnęła coraz dalej.
     - W porządku, wezmę kogoś innego - odparł, odwrócił się i zaczął iść korytarzem.
     - Dobra, zaczekaj - Karla dała za wygraną - Daj mi pięć minut - rzekła i zamknęła drzwi.
     Oparła się o nie plecami i głośno westchnęła.

***

     - Jeżdżę od 9. roku życia - odparł zwyczajnie.
     - Naprawdę? Skąd taki pomysł?
     Spacerowali po ścieżce niedaleko stoku, stworzonej specjalnie dla turystów. Była oświetlona setką latarni, a dookoła rozciągały się kolorowe stragany.
     - Mój tata jest zapalonym narciarzem, więc często jeździmy w góry. Ale dwie narty jakoś nie bardzo mi pasowały - przyznał - Wybrałem deskę. Nie ukrywam, że ojciec nie tryskał entuzjazmem - zaśmiał się.
     - Czekaj, ile ty masz lat? - spytała zdezorientowana dziewczyna.
     - 17. Niedługo 18 - odparł.
     "No nie, drugoklasista" - pomyślała.
     - 8 lat na desce? No ładnie! Ja zaczęłam w tamtym roku - westchnęła.
     - Całkiem nieźle ci idzie. Pomijając ten przykry incydent...
     - Nie musisz mi przypominać.
     Uśmiechnęli się do siebie.
     - Tak naprawdę - zaczęła dziewczyna - Nie wiem, po co tata załatwił mi te "lekce". Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Sam pewnie masz większe aspiracje niż uczyć gimnazjalistkę - zaśmiała się, ale uważnie obserwowała jego twarz.
     - Nie przesadzaj. Taki odpoczynek od jazdy dobrze mi zrobi - parsknął śmiechem, a ona zdzieliła go w ramię.
     - Auć, masz jednak trochę siły - skomentował.
     - Chciałam powiedzieć... - urwała, a po chwili dodała - Że jeśli nie chcesz, nie musisz mnie niańczyć. Poradzę sobie sama.
     Spojrzał na nią i szeroko się uśmiechnął. Tak naprawdę wcale jej nie niańczy, tylko lubi spędzać z nią czas. Ale nie chce mówić tego głośno.
     - Wątpię, czy sobie poradzisz - rzekł wymijająco. 
     - Za kogo ty mnie masz? - zaśmiała się dziewczyna i nagle poczuła wibrowanie w kieszeni.
     Akurat teraz. Ciekawe, kto to. Spojrzała na wyświetlacz i momentalnie się zezłościła. To Rafał dobijał się do niej już któryś raz w trakcie wyjazdu.
     - Śmiało, odbierz - zachęcił ją Kamil.
     - Nie mam zamiaru odbierać - rzekła i nacisnęła "odrzuć".
     - Jakiś adorator? - chłopak zrobił śmieszną minę.
     - Ja i adorator? No coś ty! - zaśmiała się.
     - Dlaczego?
     - Nie wiem... - zastanowiła się - Spójrz tylko na mnie.
     - Patrzę. I co? - Kamil był wyraźnie rozbawiony.
     - Trochę kiepski obiekt do adoracji - rzekła.
     - Wcale nie - zaprzeczył.
     Żołądek Karoliny przewrócił się do góry nogami.
     - Nic we mnie nadzwyczajnego, po prostu - sprostowała.
     - Właśnie, że nie. Masz zbyt niską samoocenę - odparł chłopak.
     - Czyli? - teraz to ona robiła sobie żarty.
     - Czyli, że ładna z ciebie dziewczyna. I masz ciekawy charakter. Taki... Chyba nigdy do końca go nie zrozumiem - mówiąc to uśmiechał się i patrzył prosto w jej oczy.
     Może w jego licealnym świecie takie teksty były na porządku dziennym, ale w jej nie. Poczuła się, jakby chwyciła tysiąc balonów z helem i uniosła się w powietrze. To jakiś sen?
     - Akurat - skwitowała i odwróciła wzrok. Nawet nie zauważyła, kiedy siedli na ławce.
     Chłopak odgarnął niesforny kosmyk jej włosów. Karla myślała, że z nerwów padnie trupem. Co tu się właściwie dzieje?
     - Dziwna jesteś - parsknął śmiechem, co po jego miłym geście sprzed chwili wydało się naprawdę zabawne - Ale lubię cię.
     - Taką małolatę? - to jedyne, na co potrafiła się zdobyć.
     Chłopak westchnął. Nie spodobało mu się to, co powiedziała.
     - Choć, małolato, bo rodzice znowu zaczną cię szukać.

____________________________________________________________________________________________________

Dziś dłuższy rozdział, mam nadzieję, że się cieszycie.:) Jak Wam się podoba?

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twoje opowiadania! :)
    www.megmyfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał, kolejny fajny rozdział :) Świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! Rozmowa Karoliny i Kamila świetna ♡ nie mogę się doczekać następnej części :)
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz ;)

    Zapraszam do mnie!

    colorfulnut.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. ŚWIETNE, NO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. przyjemnie się czytało:):)

    pozdrawiam

    zapraszam,
    Easystylee

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehhh, no nie jestem przekonana co do Kamila, natomiast uwielbiam Adama i mam nadzieję że niedługo się znów pojawi! ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę twojego bloga i zrobił na mnie dobre wrażenie, jak będę miała trochę więcej czasu cacznę czytać od początku :)
    zapraszam na konkurs na moim blogu

    http://cukierkowadziewczyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny blog! Zapraszam do siebie: http://aiko-chaan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż
    Twoje opowiadanie jest naprawdę bardzo ciekawe, zaskakujące, problematyczne
    właśnie... problematyczne
    opowiadanie przedstawia problemy nastolatki, pierwsza miłość, kłótnia z chłopakiem
    brakuje mi poważnych problemów, coś typu kłótnia z rodzicami, trochę wulgaryzmów, poważny etap dojrzewania.
    Jednak bardzo podoba mi się twoje opowiadanie, masz ciekawy styl pisania
    Powodzenia z dalszym blogowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny :) czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super opowiadania, serio! Uwielbiam i czekam na kolejne rozdziały.
    P.S. Tylko jedyny błąd w tekście zauważyłam (chodź, a nie choć ^^) i przepraszam, że wytykam, ale taka już jestem:)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!