czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział XI

     - Adam, Boże, co ci się stało?
     Nagle wyrosła przed nimi wysoka postać. Dziewczyna była mniej więcej w wieku licealnym, miała długie, kręcone blond włosy, duże, błękitne oczy i zniewalająco piękny uśmiech. W zasadzie, wcale się nie uśmiechała. Ale była tak ładną osobą, że jej uśmiech z pewnością byłby zniewalający.
     - Hej, Wiki. Nic takiego. Wypadek na lodzie - uśmiechnął się, a ona pocałowała go w policzek na powitanie.
     - Pokaż ten nos. Matko, wygląda okropnie.
     - Nie jest tak źle - odpowiedział z jeszcze większym uśmiechem niż wcześniej.
     Karolina stała tam i przyglądała się tej dziwnej scenie. Nic nie myślała, po prostu się patrzyła. Nagle zdała sobie sprawę, że autobus za chwilę odjedzie.
     - Ja muszę lecieć. Do zobaczenia - odparła i szybkim krokiem podbiegła w stronę pojazdu.
     - Chwila, zaczekaj... - krzyknął za nią Adam, ale jej już nie było. Zniknęła w czeluściach autobusu.
     - Kto to? - zapytała blondynka.
     - Moja znajoma - odparł chłopak, patrząc w stronę odjeżdżającego pojazdu.
     - Aha. Chodź, wracajmy - rzekła dziewczyna i złapała go za rękę.
     
     Karolina zajęła swoje miejsce. Nie było to trudne, bo autobus świecił pustkami. Wyjęła z kieszeni mp4. Zawsze ma ją przy sobie. No, nie licząc drobnego incydentu z Adamem... Zresztą nieważne. Nie chce o nim myśleć. Wkłada słuchawki do uszu i puszcza piosenkę The Kill zespołu Thirty Seconds To Mars. Adam widział ich na żywo... Nie, na prawdę chce wyrzucić go teraz z głowy. Jedzie w kierunku domu, słucha jednej ze swoich ulubionych piosenek i stara się nie myśleć o tym, kim, do licha, jest ta śliczna dziewczyna...


***

     - Dziecko, wstawaj w tej chwili! Wiesz, która jest godzina?
     Był sobotni poranek. Pierwszy nieoficjalny dzień ferii. Ale co z tego, skoro można wtargnąć do pokoju córki, z hałasem podnieść rolety i ściągnąć kołdrę?
     - Mamo, ja mam ferie! Zrozum to wreszcie i oddaj mi kołdrę.
     - Jest 12:00. Wstań i idź na zakupy. Chcę zrobić pizzę, a nie mam nawet odrobiny drożdży - mama siadła na łóżku i cierpliwie czekała.
     - A Marcin?! Masz dwoje dzieci, tak dla jasności - Karolina leżała z głową pod poduszką i czuła się fatalnie. Tak, jakby miała kaca, a przecież nic nie wypiła poprzedniego wieczoru.
     - Marcin wyszedł z Anią.
     Ania, Ania i tylko Ania. Może Karolina też powinna znaleźć sobie chłopaka? Byłaby wtedy zwalniana z obowiązków domowych?
     - Coś się wczoraj stało? Wróciłaś jakaś przygnębiona, córciu. Coś nie tak z Adamem? Pokłóciliście się?
     Już miała powiedzieć coś niemiłego, ale ugryzła się w język. Mamę na prawdę obchodzi jej życie prywatne?
     - Mniej więcej.
     - Nie przejmuj się - pogładziła ją po włosach - Czasem tak bywa. Nie można przeleżeć cały dzień w łóżku. Wstań, doprowadź się do porządku, weź aparat i idź do parku. To zawsze poprawiało ci humor - uśmiechnęła się, a po chwili dodała - Przy okazji kup drożdże. 
     Co za dom. Ani chwili spokoju. Najważniejsze są tylko drożdże w lodówce. Mój Boże...

*** 
     Spacerowała właśnie wśród płatków śniegu i fotografowała Karmela. To dopiero pies! Zima jest zdecydowanie jego ulubioną porą roku. Nic, tylko tarzałby się w białym puchu.
     Dziewczyna poczuła wibracje i wyciągnęła telefon.


     "Po moim trupie" - pomyślała i schowała komórkę do torby. Czy on zna takie słowo jak szczerość? Zaufanie? Jak mógł jej nie powiedzieć, że ma dziewczynę? W zasadzie, nic takiego się nie stało... Ale ukrył przed nią prawdę. Okłamał ją. I te wszystkie teksty, typu "Widzę, że ci się podobam". Jak mógł tak do niej mówić?! "Wcale mi się nie podobasz" - pomyślała.
     Postanowiła dłużej tego nie roztrząsać. Park wyglądał cudownie. Istny raj. Wzięła w ręce nową lustrzankę i pstryknęła kilka zdjęć. Uwielbia to robić. Szukać właściwych kadrów, znajdować warte uwagi miejsca... Czuje się wtedy spełniona. Że to właśnie powinna robić, że jest na odpowiednim miejscu. To jedna z niewielu rzeczy, które jej wychodzą. Zgarnęła już kilka nagród i nie chce na tym kończyć. W pod koniec zimy zawsze organizowane są jakieś konkursy fotograficzne. Czemu nie? Może dzisiejsze zdjęcia się do czegoś nadadzą? W nieco lepszym humorze rusza w stronę zamarzniętej sadzawki.
 
***
 
     - Karla?
     Dziewczyna odkręca się nagle, spotykając to cudowne, przenikliwe spojrzenie. Spojrzenie,w którym się kiedyś zakochała. Chwila, kiedyś? Przecież to trwa do dzisiaj...
     - Hej Rafał - uśmiechnęła się.
     - Świetny sprzęt, tylko pozazdrościć - wskazał palcem na lustrzankę.
     - Tak. Prezent na Gwiazdkę - odparła - Co tu robisz?
     - Miałem spotkać się z kumplem, ale nawalił i nie może się dzisiaj pojawić. A ty?
     - Wyrwałam się z domu, żeby popstrykać kilka zdjęć. Park zimą wygląda wspaniale.
     Trochę nie rozumiała, co właściwie się dzieje. Rozmawia z nim w innym miejscu niż szkoła? Bez wścibskiego spojrzenia jej koleżanek? Nie jąka się, nie wstydzi rozmowy z nim? A on jest tą rozmową całkiem zainteresowany? Nie, tu musi być coś nie tak. Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie w jej przypadku. 
     Ale on dalej stał przed nią, uśmiechał się i kontynuował rozmowę.
     - To prawda. Bardzo tu ładnie. Hej, a masz coś ciekawego do roboty? Oprócz pstrykania zdjęć - roześmiał się.
     - Właściwie, to nie - odwzajemniła uśmiech - pstrykanie też już skończyłam.
     - To może masz ochotę na gorącą czekoladę? Strasznie zimno na dworze, pewnie zmarzłaś. Mój znajomy nie mógł przyjść, a ja nie chcę spędzać popołudnie w domu przed laptopem.
     - Jasne, możemy się przejść do tej kawiarni na rogu. Okropny mróz - odparła, zakładając rękawiczki.
     - Super. Chodźmy.
     Uśmiechnęli się do siebie i ruszyli. Pierwszy raz sami. On był z siebie dumny, a ona nie dowierzała.

*** 

     - Wow, są świetne! Od dawna fotografujesz?
     - Od kilku lat. Ale to zasługa sprzętu - uśmiechnęła się.
     Siedzieli w uroczym miejscu. Nowa kawiarnia o wspaniałym, ciepłym wystroju, ciesząca się nienaganną opinią w kwestii serwowanych deserów. I faktycznie - Rafał i Karla zajadali się deserami czekoladowymi. Chłopak przeglądał zdjęcia w aparacie i nie krył podziwu.
     - Od fotografa zależy, czy zdjęcie będzie udane - przypomniał jej.
     - Fakt.
     Było bardzo miło. Rozmawiali jak starzy, dobrzy przyjaciele. Ich przypadkowe spotkanie w parku zamieniło się w świetnie spędzone popołudnie.
     - Chciałbym przeprosić cię za to, co działo się na balu. Nie powinienem był przeszkadzać ci w tańcu z tym chłopakiem. Jak mu tam? Pewnie wam przeszkodziłem?
     - Kto, Adam? Daj spokój, to tylko mój znajomy. W niczym nie przeszkadzałeś - to prawda, kłamała, ale miała powód. Była na niego niesamowicie wkurzona.
     - Czyli to nie jest twój chłopak - zapytał Rafał, pełen wątpliwości.
     - Nie, jasne, że nie.
     Chciała powiedzieć coś więcej, ale jej telefon zaczął wibrować. Spojrzała na wyświetlacz. "O wilku mowa" - pomyślała i odłożyła komórkę na stolik.
     - Śmiało, odbierz.
     - To nikt ważny.
     Nie zdążyli podjąć nowego tematu, a telefon znowu się odezwał.
     - Mówię ci, odbierz. Nie wiem kto to, ale chłopak nie da ci spokoju - zaśmiał się.
     Dziewczyna posłała mu tylko jeden, blady uśmiech, posłusznie wstała od stolika i podeszła do okna. Nie chciała odbierać. Prawda była taka, że dobrze zna osobę dzwoniącą. Rafał trafił w sedno - ona nie da jej spokoju.
     - Halo? - powiedziała bez entuzjazmu.
     - No hej, Karla. Co z tobą? Od rana nie mogę się z tobą skontaktować. 
     - Może ja nie chcę się z tobą kontaktować? - była zniecierpliwiona. Najchętniej rozłączyłaby się i zamówiła kolejny czekoladowy deser na rozładowanie napięcia.
      - Aha, czyli wszystko jasne. Spotkajmy się i porozmawiajmy. Co powiesz o tej nowej kawiarni na rogu?
     "Jakbyś czytał mi w myślach".
     - Jestem zajęta.
     - Myślę, że w ferie znajdziesz trochę czasu. Będę tam za pół godziny. Do zobaczenia.
     I rozłączył się. Ten dureń się rozłączył! Praktycznie podjął za nią decyzję. Co więcej, dopisywał mu wspaniały humor. Tak, jakby nie wiedział, że bardzo ją zranił.
     Karla wróciła do stolika i udawała, że wszystko jest w porządku. Ale nie było. Cały czas zastanawiała się, co, do licha, ten chłopak znowu wymyślił.

12 komentarzy:

  1. Tak myślę, że ta dziewczyna to będzie jakaś jego siostra albo ciocia, a Karolina się niepotrzebnie obraziła :) No i gdyby to był "tylko znajomy", to raczej by się tak nie unosiła :P

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę ;D to jego kuzynka albo coś ;)

      Usuń
  2. Fajnie piszesz masz bujną wyobraźnie i wogle. Szybko się to czyta i wogle. Ja tak samo myślę jak Mint:,,Tak myślę, że ta dziewczyna to będzie jakaś jego siostra albo ciocia, a Karolina się niepotrzebnie obraziła``.

    olaaaa1792.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne opowiadanie tak się wciągnęłam że nawet nie zauważyłam końca ! :D , będę często wpadała jeżeli masz czas i ochotę zapraszam do mnie mam nadzieję że Ci się spodoba ! :)
    madiess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Moja znajoma" - to było troszeczkę wredne, mógłby chociaż powiedzieć przyjaciółka... A Karolina się trochę niepotrzebnie obraża, przecież każdy ma prawo spotykać się z innymi osobami. Dobrze, że przyjdzie do tej kawiarni, ale źle, że Rafał z Karoliną w niej są. Hmm... To się porobi. Pewnie się pokłócą, czy coś w tym stylu. Jak zwykle niepotrzebnie przeżywam! :D Heh, ogólnie to świetne opowiadanie! Wciągnęłam się. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, rewelacyjny rozdział. :) Mega się wciągnęłam w to opowiadnie, pisz dalej!
    ♥ blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!
    Co powiesz na wspólną obserwację?
    by-julqa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie piszesz ♥

    http://izilleys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku! Wspaniale! :) Liczę na to, że w przyszłości napiszesz jakąś książkę ;) Obserwuję ;)
    Zapraszam do obserwacji ;) ---> http://patricia-believe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!