piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział VII

     - I co ja teraz zrobię?
     Nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie. Była sobota, dochodziło wpół do szóstej. Lada moment miała zjawić się Sara i razem z Karoliną wyruszyć na najlepszą imprezę w historii szkoły. Jednak plany trochę się skomplikowały.
     - Nie wiem kochanie. Jak tyś to zrobiła? - spytała zszokowana Natalia, lustrując wzrokiem burzę kołtunów na głowie córki.
     - Po prostu kręciłam loki. Nie wiem, skąd te kołtuny. Proszę, zrób coś! - nastolatka była zrozpaczona. Co ona najlepszego zrobiła? Nie dość, że zaspała, to jeszcze doprowadziła swoje włosy do takiego stanu. 
     - Idę po nożyczki - zadecydowała mama.
     Karolina poczuła się, jakby ktoś trafił ją piłką w głowę na lekcji WF-u. Jej piękne, zdrowe, długie włosy! Zapuszczała je od dwóch lat. A teraz co? Przez jedną, głupią, starą lokówkę ma je skrócić?
     - Ale...
     - Nie mamy wyjścia. To będą dosłownie 2, 3 centymetry - odparła mama i już jej nie było. Dziewczyna spojrzała na swoje odbicie w lustrze.
     "Co ty najlepszego zrobiłaś?"
     Ale nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo do pokoju wparowała Sara. Jej mina była bezcenna. Pewnie obie wyglądały tak, jakby dostały piłką w głowę. Z tym, że piłka, którą celowano do Karolina, była co najmniej piłką lekarską. Nastolatka zbladła i zbierało jej się na wymioty.
     - Karla, co, co ci się stało? - powiedziała kumpela, najspokojniej, najdelikatniej jak tylko się dało. Jej przyjaciółka siedziała na łóżku, w piżamie, z burzą loków na czubku głowy. Wbrew pozorom, taki obrazek był naprawdę zabawny.
     - Wybrałam loki na dziś wieczór. Dobry pomysł? - ironizowała przyszła pani fryzjerka.
     - Ale jakim cudem...
     - Użyła starej lokówki - przerwała jej mama, wchodząc do pokoju - Nie pomyślała, że tata kupił jej niedawno nową.
     No tak! Ta nowa ma specjalny klips, dzięki któremu włosy łatwo z niej schodzą. Jakim cudem o niej zapomniała? "To wszystko przez ten pośpiech" - powtarzała sobie.
     - No dobra Karolina, trzeba będzie trochę skrócić tę twoją grzywę - śmieje się mama.
     - Co w tym jest śmiesznego?! Proszę, nie obcinaj zbyt wiele, nie znoszę krótkich włosów - narzekała wy

*** 

     - Nareszcie jesteś! - powiedział Adam i zaniemówił.
     Stała przed nim drugoklasistka, wyglądająca co najmniej na liceum. Miała piękną, kwiecistą sukienkę, buty na obcasach i krótsze niż zwykle, prześliczne loki. Idealnie pomalowane rzęsy, które jeszcze bardziej podkreśliły błękit jej oczu.
     Co tu dużo mówić, wyglądała pięknie. Chłopak szybko przywołał się do porządku.
     - Byłaś u fryzjera? - spytał, nieświadomy, że to dość drażliwy temat.
     - Po co? Sama jest najlepszą fryzjerką - uśmiechnęła się Sara, ale szybko zamilkła.
     Jej kumpela ma dobry gust. Stał przed nimi wysoki - jak zawodnik koszykówki - trzecioklasista o przepięknych blond włosach i przenikliwym spojrzeniu. Uśmiechnął się do niej.
     - Później ci wszystko wyjaśnię - powiedziała główna bohaterka ostatniej godziny i dodała - To moja przyjaciółka,Sara. Sara, to mój przyjaciel, Adam - odparła i wszyscy się roześmiali.
     - Miło mi cię poznać - odrzekł chłopak, któremu w uszach dzwoniło jeszcze ostatnie zdanie wypowiedziane przez Karolinę. Przyjaciel.
     -  Mnie również. Ja już muszę już lecieć, spotkamy się w środku - rzuciła i już jej nie było.
     - Przepraszam cię! Nie wyrobiłam się z czasem, a...
     - Zapraszam wszystkich do środka - usłyszała głos pani dyrektor.
     - Chodź, później mi wszystko powiesz - odparł Adam i oboje ruszyli w stronę sali gimnastycznej.
     Wyglądała wspaniale. Samorząd szkolny naprawdę się postarał. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, były powieszone kolorowe balony i tkaniny ozdobne. Nikt nie pomyślałby, że jakąś dobę temu grano tutaj w siatkówkę.
    - Niezmierni miło mi jest powitać was na tradycyjnym Balu Semestralnym w naszej szkole...


***


     Bawiła się jak szalona. Nie pamięta drugiego takiego wieczoru. Tańczyła prawie z każdym chłopakiem i z każdą dziewczyną na sali! Dodatkowo czuła się szczęśliwą dziewczyną. I piękną. Sama nie wie, dlaczego. Nie pierwszy raz miała na sobie wieczorową sukienkę, ale po raz pierwszy czuła się w niej dobrze.
     - Karla, z tobą coś jest nie tak! Masz jeszcze siłę tańczyć? - śmieje się Sara.
     - Do rana - odpowiada kumpela.
     Nagle muzyka ucichła, a światła stały się spokojniejsze. Po chwili puszczono wolny kawałek do tańca we dwoje. "Dobry czas, żeby odpocząć - pomyślała Karolina i ruszyła w stronę ich szkolnego "baru" stworzonego specjalnie na tę okazję.
     
     - No dawaj, stary, zrób to!
     - Niby co? - śmieje się Adam.
     - Zaproś którąś. Połowa dziewczyn na tej sali chciałaby z tobą zatańczyć.
     - Akurat - odpowiada chłopak, któremu wolny taniec z jakąkolwiek dziewczyną niezbyt odpowiada. To musi być ktoś ważny.
     Odruchowo patrzy na Karlę. Siedzi sama, ma zaróżowione policzki i pije colę. Naprawdę ładnie wygląda. Nagle zdał sobie sprawę, że prawie wcale ze sobą nie tańczyli.
     - A ta drugoklasistka, jak jej tam? - pyta kolega.
     - Karolina - odpowiada chłopak. "Jakbyś czytał mi w myślach".
     - Z jakiegoś powodu ją zaprosiłeś, nie? Nie bój się, tylko idź do niej - śmieje się szatyn.
     Adam patrzy na niego. Kuba to dobry kumpel. Jako jedyny nie uważa, że jest coś na rzeczy pomiędzy nim a Karoliną. Jak mogłoby być? To tylko koleżanka zapoznana w dość niecodziennych okolicznościach. Lubi ją, fajna z niej dziewczyna. I świetny obiekt do żartów. Adam uwielbia, kiedy Karla obraża się na niego za jakieś głupstwo. Albo kiedy się kłócą.
     Postanawia do niej podejść. Rzecz jasna - nie tańczyć. Nie ma mowy, za bardzo by się skompromitował. I przy okazji zadeptałby jej piękne buciki. Nie jest dobrym tancerzem.
     - Cześć królewno. Sama siedzisz? Zgubiłaś księcia? - śmieje się Adam. Nie umie, nie jest w stanie sobie tego odmówić. Wie, że Karolina lubi jego poczucie humoru.
     - Bardzo śmieszne. Trochę się zmęczyłam - mówi dziewczyna i uświadamia sobie, że nie widziała jeszcze, żeby jej nowy przyjaciel tańczył. Minęła ponad godzina balu, a on stał w miejscu!
     - Widziałem, jak wywijałaś na parkiecie z chłopakami. Jest ktoś na tej sali, kogo pominęłaś? - żartuje sobie chłopak.
     - Nie, chyba tylko ty - uśmiecha się dziewczyna - No właśnie, a ty? Nie widziałam, żebyś tańczył.
     - To nie dla mnie.
     - I chcesz powiedzieć, że przyszedłeś na bal i nie zamierzasz trochę się pobawić - pyta Karolina. Jest w lekkim szoku.
     - Dokładnie.
     - O nie, mój drogi, nie ma tak łatwo. Chodź - chwyta go za rękę.
     - Chyba sobie żartujesz? Chcesz stracić stopy?
     - Nie przesadzaj. Przyszliśmy tu razem, więc - chcąc nie chcąc - musimy zatańczyć. Też mi się to nie podoba - śmieje się dziewczyna.
     - Na prawdę nie umiem tańczyć!
     - No to się nauczysz!
     Wychodzą na środek. Wolna piosenka jeszcze się nie skończyła. Podchodzą do siebie i zaczynają powoli tańczyć - jakby znali się od przedszkola. Jest miło. Bardzo miło.
     - Widzisz? Nie tańczysz najgorzej. Pewnie masz w tym wprawę? - pyta Karolina. Po raz pierwszy na poważnie tańczy z chłopakiem wolnego, jeśli nie liczyć tych śmiesznych dyskotek w podstawówce.
     - Aha, powiedzmy. Uważaj na stopy - uśmiecha się Adam - Ładnie ci w krótszych włosach. Co cię do tego skłoniło? Mówiłaś, że lubisz długie?
     - No tak, miałam ci coś opowiedzieć...
     I opowiedziała całą swoją pokręconą historię. Dosłownie pokręconą. Chłopak nie krył rozbawienia.
     - Poważnie? Musisz otworzyć salon fryzjerski! Wróżę ci świetlaną przyszłość - śmiał się.
     - Uważaj, bo będziesz pierwszy w kolejce!
     I tak tańczyli przez dłuższy czas. DJ chyba uparł się na wolne kawałki. Karolinie specjalnie to nie przeszkadzało - tak naprawdę bała się szybszego tańca z Adamem. Stopy są dla niej bardzo ważne i nie chciałaby ich stracić.
     Światła wirują po całej sali, pełnej od nastolatków. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Faktycznie - Karla czuje się jak królewna, a to jest jej bajka. I wystarczyło tak niewiele, żeby ją zniszczyć.
     - Odbijany. Karolina, zatańczysz?

9 komentarzy:

  1. Zapewne Filip...! :/
    A już myślałam, że będzie miała całkiem krótkie włosy. Ten Adam to spoko koleś, przypomina mi kogoś kogo znam. :D
    Bardzo ciekawie piszesz, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip? Albo mam sklerozę, albo nie ma takiego bohatera w tej opowieści :)

      Usuń
  2. zatańczycz chce ten który ją najpierw zaprosił a potem inną , zgadłam ? super rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyno naprawdę czytałam wiele blogów z opowiadaniami ale tylko twój tak bardzo mi się podoba! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurdeee... taka piękna chwila i jak zwykle zawsze musi się coś zdarzyć xD
    Super, super, super! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś polubiłam Adama ;)
    __________
    Zapraszam na skomentowanie nowego posta!
    Jeśli dodasz się u mnie do obserwatorów, zrobię to samo u Ciebie. ;)
    http://malinowe-ciasto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku masz taki śliczny blog *.* twoje posty są świetne, takie przemyślane
    Widać że wkładasz w to dużo pracy, na pewno będę tu często wpadać <3
    Obserwujemy? Jak tak do daj znać (zawsze się odwdzięczam) :)
    Zapraszam http://aloohaparadise.blogspot.com/ ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. To takie życiowe, że dzieje się coś pięknego, wymarzonego i nagle przez jedną osobę wszystko się kończy. No cóż, mam nadzieję, że skończy się dobrze :D

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, zawsze o takim czymś marzyłam :))
    To pewnie Rafał proponuje odbijanego?
    Ale się zaczytałam :D Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!