niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział II

     - Powtarzam ci, że na prawdę się przygotowywałam. Spędziłam nad zadaniami dobre 2 godziny!
     - No tak, tylko po co, skoro najlepiej pospać sobie o godzinę dłużej i nie pójść na tak ważny egzamin?!
     Było poniedziałkowe popołudnie. Wiał mocny wiatr, słońce nie zaszczyciło swą obecnością mieszkańców Wrocławia ani na moment. Tak też czuła się Karolina. Jakby od rana nie pojawił się nawet promyczek szczęścia. Ale nie wiedziała, że po powrocie do domu rozpęta się prawdziwa burza.
      - To nie egzamin, tylko sprawdzian, mamo - nie znosi, kiedy jej rodzicielka nagina prawdę tylko po to, żeby nadać sytuacji charakteru.
      - Egzamin, sprawdzian, co za różnica. Od niego zależała twoja ocena na półrocze. A teraz co? Skończysz z zagrożeniem tak?
      -Przecież go zaliczę! Możesz się tak nie denerwować? To tylko głupi egzamin.
      - Mówiłaś, że sprawdzian.
      - Co za różnica?!
      Takie kłótnie stały się już codziennością. Natalia nie może pogodzić się z faktem, że jej córka nie jest najlepsza w klasie. Karolina przeżuwa makaron z sosem bolońskim i nawet to nie sprawia jej żadnej przyjemności. A przecież to jej ulubiona potrawa.
      - Jak mam się nie denerwować? Moja córka za 1,5 roku będzie pisała najważniejszy egzamin w jej dotychczasowym życiu, który zadecyduje o jej przyszłości. A ona zamiast przyłożyć się do nauki, woli opuszczać lekcje. Wiesz chociaż, co chcesz robić po gimnazjum?!
      "Ona" aż zbyt dobrze zna rytuał takich sprzeczek. Nauczyła się, że najważniejsze, to zachować spokój. Ale nie jest łatwo.
      - Przepraszam, OK? Nie chciałam, żeby tak wyszło. Jutro wszystko pozaliczam, możesz być spokojna. A jeśli chodzi o moją przyszłość... W najgorszym wypadku dostanę się do jakiejś zawodówki - nie mogła sobie tego odmówić. Wkłada naczynie do zlewu i w trybie natychmiastowym opuszcza kuchnię.
      - Karolina!
      Ale ona już tego nie słyszy. Szybko wbiega po schodach, po raz kolejny potykając się i klnąc pod nosem. Kolorowa kupka ubrań, w tym głównie męskie bokserki i skarpetki leży na samym środku korytarza. Pod tym dachem mieszkają tylko dwaj faceci, a Karolina mogłaby dać słowo, że ta mini garderoba nie należy do jej taty.
      - Marcin! Rusz się sprzed komputera i sprzątnij te śmierdzące...
      - Wolałabym, żebyś nie kończyła - odezwał się głos z dołu.
      Ugryzła się w język. Tu musi przyznać mamie punkt. Ma oczy i uszy dookoła głowy.
      - O co ci znowu chodzi, Karol? -odezwał się głos i zza drzwi wyłonił się szczupły, ale dobrze zbudowany chłopak.
      - Mówiłam ci, żebyś mnie tak nie nazywał. I sprzątnij te szmaty z podłogi, można się tu zabić.
      - Wyluzuj. Znowu coś nie tak w szkole? Mama jest na prawdę wkurzona.
      Spojrzała na niego. Na jego ciemne, zmierzwione włosy i brązowe oczy. Wyglądał, jakby dopiero co
wyszedł z łóżka. Mimo, że często się kłócili, zawsze mogła na niego liczyć. Nigdy nie żałowała, że nie ma siostry. Dzieliły ich 3 lata różnicy, a on był chłopakiem, ale kiedy przyszło co do czego, zachowywał się jak najlepsza starsza siostra, która doradzi i pocieszy.
      - Powiedzmy. Zaspałam dziś rano.
      - Oj, młoda, musisz się jeszcze wielu rzeczy nauczyć - odparł z uśmiechem, po czym poklepał ją po głowie, rozwalając przy okazji jej fryzurę i już chciał zamknąć drzwi, ale dodał jeszcze, śmiejąc się od ucha do ucha - Jeśli będziesz miała jakiś problem z matmą, daj znać.
      I zniknął. Poprawił jej tym humor. Chyba każdy w promieniu kilometra doskonale wie, że Marcin to najgorszy matematyk w historii. Ale i tak zaproponował swoją pomoc. Karolina poczuła wsparcie. Trochę weselsza niż wcześniej skręca prosto do swojego pokoju. Zamyka drzwi i rzuca się na łóżko. Dziwny dzień. Nic jej się nie udaje. Ale tak czasem musi być. Za wszelką cenę nie chce popadać w pesymizm. W końcu z natury jest niepoprawną optymistką.Włącza radio na cały regulator, chwyta telefon i postanawia z kimś pogadać. Chociaż chwilkę. Wybór nie był trudny.
     No tak. Bal Semestralny. Tradycja szkoły. Prawie o nim zapomniała. Kiedyś marzyła jej się długa suknia, buty na obcasie i taniec z nim, tylko z nim. Ale rzeczywistość lubi płatać figle.

     Cała Sara! Zrobi wszystko, żeby postawić na swoim. Prawda jest taka, że ona ma z kim iść na ten bal, a Karolina nie. I w tym tkwi problem. No bo po co miałaby się tam pojawić? Dla żartów? Żeby kolejny raz wyjść z sali ze świadomością, że znów nie jest tak, jak miało być? Obserwować go przez całą imprezę i czekać na jakiś gest z jego strony? A później płakać w poduszkę?
     Nie, nie pójdzie tam. To nie dla niej. Sara będzie musiała jej wybaczyć.
     W głowie Karoliny panuje mętlik. Nie ma siły na matematykę. Podnosi się z łóżka, w poszukiwaniu odtwarzacza mp4. Dostała go na święta, jest prawie nowy. Ogląda półki. Nic tam nie ma. Przecież korzystała z niego dziś rano, w drodze do szkoły, prawda? Przetrząsa więc plecak. Ani śladu. Musi gdzieś tam być! Siada na łóżku i czuje się, jakby miała gorączkę. Jakby piekł ją każdy milimetr kwadratowy ciała.Co teraz?

7 komentarzy:

  1. Świetne! Już chcę kolejną część, ciekawe co się stało z tym odtwarzaczem XD

    mint-shirt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz! Mam nadzieję żre będziesz w przyszłości pisarką, bo na to zasługujesz ;)

    fiziapo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. myślę że mama jej go zabrała XDDDD
    super rozdział , jak zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, jakie teorie spiskowe :D Cieszę się, że się podobało!

      Usuń
  4. Świetny blog ! Bardzo ciekawy post :)
    Zapraszam na konkurs do wygrania 72$ do wykorzystania w oasap.com ! :>
    http://fashionneverenough.blogspot.com/2014/01/competition-hello-450-followers.html

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne, choć w dialogach ( rozdział temu) można się było trochę pogubić. Trzymaj tak dalej.
    Podejrzewam, że dziwnym trafem tajemniczy On znajdzie ten odtwarzacz...
    ~Kot~

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję komentarzy typu:
Świetny blog, zapraszam do mnie! abcdefg.blogspot.com
Nie wymieniam się obserwacjami. Za każdy szczery komentarz bardzo dziękuję!